
Reklama.
Warszawiacy długo musieli czekać na chwilę, kiedy znów mogli cieszyć swe oczy widokiem górującego na okolicą pięknego zamku. Moment, kiedy znowu, zupełnie jak przed wojną, spojrzeli na zamkową wieżę z zegarem odmierzającym czas od XVII wieku. Z kilkoma przerwami.
Wśród nich tą, zapoczątkowaną pożarem zamku 17 września 1939 roku, kiedy wskazówki zegara zatrzymały się na 11.15. Ta sama godzina wybiła z zamkowego zegara po 35 latach, 19 lipca 1974 roku. To był znak odrodzenia się jednego z głównych symboli wielokrotnie niszczonego miasta. Zamek królewski powstał jak feniks z popiołów. Po grabieżach, dewastacjach, pożarach i bombardowaniach.
Jeszcze cztery lata wcześniej w tym samym miejscu zalegał jeszcze gruz. Ale była nadzieja, bo oto 21 stycznia 1971 roku, zapadła decyzja o odbudowie rezydencji. Biuro Polityczne KC PZPR, świadome żądań narodu, powołało do życia Obywatelski Komitet Odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie.
– Rodacy! Polki i Polacy w kraju i na obczyźnie! Warszawiacy żyjący w odrodzonej stolicy! Warszawiacy rozsiani po całej Polsce! Warszawiacy mieszkający w różnych krajach świata! Zamek Królewski będzie odbudowany. Podniesiemy go z ruin wspólnym, narodowym wysiłkiem. W tym wielkim dziele nie może zabraknąć nikogo, kto czuje i myśli po polsku - tak wspomniany Komitet obwieścił radosną wieść o ważnej dla wszystkich decyzji.
Apel o finansowe wsparcie odbudowy warszawskiego zabytku w czynie społecznym szybko dotarł do mas. Porozstawiane na placu Zamkowym skarbonki byłe wypełnione pieniędzmi i innymi kosztownościami, głównie biżuterią. Polacy po prostu chcieli znowu ujrzeć swój zamek.
Prace budowlane, pod nadzorem Komitetu, prowadziło Przedsiębiorstwo Państwowe Pracownie Konserwacji Zabytków. Zespołem architektów kierował prof. Jan Bogusławski. Pomagał mu m.in. prof. Stanisław Lorentz, znany i ceniony historyk sztuki, ekspert UNESCO ds. ochrony zabytków. Ten sam, który zabiegał o odbudowę zamku już zaraz po wojnie.
Tak jak się składa z kamyków i szkiełek mozaiki, tak my składamy zamek. Jakkolwiek jego konstrukcja jest nowa, będzie on w ogromnym procencie autentycznym Zamkiem Królewskim, który ma dla nas wyjątkowe znaczenie. To symbol niepodległego państwa, symbol walk o wolność i niepodległość. Dlatego jest tak bliski Polakom. Czytaj więcej
Pierwszy etap odbudowy zakończono w 1974 roku, kiedy po raz pierwszy od 35 lat zaczął działać zamkowy zegar. Trzy lata później gotowe były już pierwsze wnętrza rezydencji, a w 1984 roku - po trzynastu latach od rozpoczęcia prac - oddano zamek do dyspozycji zwiedzających.
Budowla jest zatem specyficznym zabytkiem, bo mającym całe... 30 lat. Pomimo tego, wraz z zrekonstruowaną po wojnie pobliską starówką znajduje się na liście UNESCO, została też uznana za Pomnik Historii.
O dramatycznych dziejach królewskiej rezydencji przypomina leżący tuż przy niej fragment oryginalnej kolumny Zygmunta III, zniszczonej w czasie wojny, zrekonstruowanej w latach 1948-1949. Powojenna kolumna wznosi się na placu Zamkowym po dziś dzień, a jedna z legend głosi, że upuszczenie przez władcę szabli będzie zwiastunem tragedii miasta. Ale ile razy można być boleśnie doświadczanym przez historię?