Arkadius umarł. I odrodził się w Brazylii: Polska jest krajem bardzo limitującym

Fragment sesji zdjęciowej nowej marki Arkadiusa.
Fragment sesji zdjęciowej nowej marki Arkadiusa. Arkadius
Arkadius odcina się zupełnie od tego, co tworzył wcześniej. O sobie mówi: „Arkadius is dead, long live P-iFashion”. I po dziesięciu latach nieobecności, postanawia wrócić z nową marką. P-iFASHION to Politically Incorrect Fashion, czyli moda politycznie niepoprawna. Nam z tej okazji opowiada, co u niego słychać i dlaczego zdecydował się dać modzie drugą szansę.

Zmienił pseudonim. Już nie jest Arkadiusem, tylko AFKAA - Artist Formerly Known As Arkadius. Rezygnuje z estetyki, w której obraca się dotychczas i zwraca się w stronę street wearu. Ponadto podkreśla, że jego produkty można kupić tylko i wyłącznie przez stronę internetową marki, a ich ilość jest bardzo limitowana. Zamysł ten inspirowany jest galeriami sztuki.

Pierwsza kolekcja P-iFashion jest żałobna. Arkadius uśmierca w niej siebie, swojego największego wroga - dowodem czego są nadruki z nekrologów Weremczuka. Kolejne projekty mają na bieżąco komentować wydarzenia społeczne i polityczne, a wszystko w otoczce kontrowersji.
Przygotowałeś właśnie pierwszą od dziewięciu lat kolekcję. To dość duża przerwa. Tęskniłeś?

AFKAA: Fakt, że odszedłem od mody już prawie dziesięć lat temu nie spowodował, że tęskniłem za modą lub się nudziłem nie robiąc innych, być może nawet ciekawszych, rzeczy. Tęskniłem nie stricte za modą, ale raczej za procesem twórczym, od tak zwanego researchu, aż do produktu końcowego, czyli kolekcji lub pokazu.


Myślisz, że bardzo zmieniłeś swój sposób postrzegania mody przez te wszystkie lata?

Zdecydowanie tak. Dzisiaj podchodzę do niej z większym dystansem. Mieszkając w takim Londynie i pracując w biznesie mody, jest bardzo ciężko mieć dystans do tego wszystkiego. Kilka lat poza tym światkiem pozwoliło mi na nowe inne życie, z dala od tak zwanego high fashion.

I co robiłeś do tej pory?

Robiłem przede wszystkim osobiste tematy, na które wcześniej po prostu nie miałem czasu. Mogłem żyć normalnym życiem, mieć o wiele więcej wolności oraz czasu na realizację innych, poza modowych pomysłów. Projektowałem meble, wnętrza, a nawet budynki. Robiłem bardzo dużo fotografii, pisałem, malowałem oraz rysowałem.
Teraz mieszkasz w Brazylii. Jest zupełnie inaczej? Jak wygląda twoje życie?

Mieszkam w tropikalnej części Brazylii, w najstarszym mieście tego ogromnego kraju. Stan ten bardzo się różni od pozostałej części nawet samej Brazylii. Salvador jest nie tylko najstarszym, ale również najbardziej afrykańskim miastem w Ameryce Południowej, dzięki czemu jest bardzo kolorowy i niezmiernie egzotyczny. Mentalność ludzi jest zupełnie inna, nie przywiązuje się tutaj tak wielkiej uwagi do rzeczy materialnych, ale bardziej spirytualnych. Mniej ważnym jest co masz, jak wyglądasz, w co się ubierasz, a bardziej kim jesteś, jakim jesteś człowiekiem! Tak jak to jeszcze kiedyś było w Polsce, za czasów mojego dzieciństwa.

Właśnie - a myślisz o Polsce? Ludzie mówią, że dalej zarzekasz się, iż nigdy tu nie wrócisz.

Myślę, że Polska w bardzo wielu kwestiach jest krajem bardzo limitującym. Ponieważ jest w większości krajem jednonarodowościowym, nie ma w sobie tej mikstury egzotycznej, która niewątpliwie wpływa bardzo pozytywnie na mentalność ludzi oraz na to, co mogą tworzyć. Więc nie jest to kraj dla mnie. Myślę, że bym się tam po prostu udusił. W życiu nauczyłem się jednak tego, aby nigdy nie mówić nigdy. Więc nie mogę powiedzieć, że nigdy tam nie powrócę, ale na pewno nie będzie to w najbliższej przyszłości.

Konsekwentnie piąłeś się na szczyt, a potem nagle zniknąłeś. Nie wyszło. To był szok?

Jak bylem młody, miałem wiele marzeń. Jednym z nich było to, aby wspiąć się kiedyś na szczyt i być naprawdę kimś wyjątkowym w danej dziedzinie. I udało mi się tam wspiąć w dziedzinie mody. Niestety, siedząc na tym szczycie okazało się jednak, iż moje marzenie nie mogło być bardziej błędne - czyli realia okazały się zupełnym przeciwieństwem moich marzeń. Wyobrażałem sobie, że bycie na szczycie będzie czymś niesamowitym, wyjątkowym, największym wyróżnieniem, jakie nas może spotkać. Niestety tak nie było. Okazało się, że świat na tym szczycie jest tylko i wyłącznie iluzją. I jest o wiele bardziej zgniły, niż normalne życie. Więc nie zastanawiając się nad tym wszystkim zbyt długo, powróciłem na ziemię po to, aby ponownie mieć normalne, fajne i przede wszystkim realne życie! Największym szokiem było to, kiedy odkryłem, że ten wyidealizowany szczyt jest zupełnie niefajny.
Teraz do wszystkiego podchodzisz ostrożniej. Nie gonisz już za sukcesem?

Tak. Dzisiaj do wszystkiego podchodzę przede wszystkim z ogromnym dystansem. Nie muszę już gonić za sukcesem, ponieważ ten sukces już mam. Więc nie mam potrzeby za niczym więcej gonić. Dzisiaj chce robić tylko i wyłącznie rzeczy, które mogą mi dać satysfakcję oraz nauczyć czegoś nowego, fajnego. Największym sukcesem w życiu jest to, aby być wolnym, niezależnym od żadnych struktur i aby robić to, w co się wierzy. Współczuję wszystkim tym, którzy myślą, że sukces jest czymś materialnym.

Co więc jest dla ciebie najważniejsze w tym momencie?

Wolność i czas wolny na robienie czegoś, co się lubi.


Chcesz więcej stylu? Polub nas na facebooku!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...