Na Ukrainie jest już 9 tys. Rosjan. Maja 500 czołgów, transporterów opancerzonych i jednostek artylerii
Na Ukrainie jest już 9 tys. Rosjan. Maja 500 czołgów, transporterów opancerzonych i jednostek artylerii Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Ukraiński prezydent Petro Poroszenko określił w wywiadzie dla Bloomberg Europe TV oraz w Davos, jak daleko idąca jest interwencja Rosjan na terenie jego kraju. Twierdzi on, że siły rosyjskie liczą już 9 tysięcy osób, a do dyspozycji mają pół tysiąca czołgów, transporterów opancerzonych i jednostek ciężkiej artylerii.

REKLAMA

Najnowsze informacje z ukraińsko-rosyjskiej granicy nie pozwalają optymistycznie patrzeć na rozwój konfliktu między tymi krajami. Ukraiński prezydent twierdzi, że tylko w ostatnim czasie, granicę jego państwa przekroczyło około 2 tys. rosyjskich żołnierzy.

Mimo to, Poroszenko nawołuje do pokojowego rozwiązania obecnej sytuacji. Po raz kolejny podkreślał konieczność przestrzegania porozumienia z Mińska, które we wrześniu podpisała również strona rosyjska.

Prezydent Ukrainy W związku ze stratami w ludziach i sprzęcie strona rosyjska zwiększa siły okupacyjnego kontyngentu swoich wojsk. W rejonie Ługańska odnotowano znaczną liczbę rosyjskich żołnierzy bez znaków rozpoznawczych. W mieście Krasnodon pojawiło się ok. 60 czołgów, ponad 50 pojazdów opancerzonych i ok. 100 samochodów Tigr. Czytaj więcej

Petro Poroszenko

Konieczna pomoc? – Wsparcie, jakiego Polska udziela Ukrainie, jest dalece niewystarczające – taką opinię przedstawił na antenie radia RMF FM Zbigniew Bujak, jeden z liderów dawnej „Solidarności”. Według niego na wschodzie Ukrainy powinni walczyć polscy żołnierze.

Kiedy redaktor Konrad Piasecki zauważył, że wysłanie żołnierzy równałoby się faktycznemu wejściu w stan wojny z Rosją, Bujak odparł, że „to już problem Rosji, jak ona to potraktuje”.

– Jeżeli ona uważa, że tam będą publicznie deklarować, że tam nie ma ich wojska, to my w takim razie możemy deklarować, że my tylko pomagamy w walce z jakimiś terrorystami na wschodzie – wyjaśnił były poseł, dodając, że historia pokazuje, iż Rosjanie „stają się ostrożni, a nawet potrafią się wycofać”, gdy napotykają na silny opór.

Źródło: Gazeta.pl