
Jest młody, przystojny i wyborcy w niego wierzą. Według najnowszych sondaży jego skrajnie lewicowa partia SYRIZA wygrała wybory w Grecji. Co to oznacza dla tego kraju i co może oznaczać dla Europy.
Aleksis ma czterdzieści lat i ukończył inżynierię lądową na Politechnice Ateńskiej. Równolegle angażował się w życie uczelni, wchodził w skład rady wydziału, był członkiem senatu uczelni. Zamiast projektować przestrzeń miejską, postanowił zająć się planowaniem przestrzeni publicznej i zaangażował się w politykę. Zawsze skręcał radykalnie w lewo. Był członkiem Komunistycznej Młodzieży Grecji, a następnie wstąpił do młodzieżowej partii Synaspismós, która z kolei przekształciła się w Syrizę, czyli ugrupowanie parlamentarne, któremu Tsipras obecnie przewodzi.
Aleksis jest głosem narodu, a jego postulaty brzmią dość populistycznie, dlatego Europa nieco obawia się radykalnego polityka z Grecji. Tsipras uważa, że polityka cięć nie przynosi rezultatów, a dług, który zaciągnęło jego państwo jest niemożliwy do spłacenia. Lewicowiec dowodzi, że lata cięć przyniosły skutek odwrotny do oczekiwanego. Przekonuje, że bezrobocie jest skrajnie wysokie (25,8 proc.), a gospodarka skurczyła się o 25 proc. przez sześć lat zaciskania pasa.
Mimo że grecki rząd zarzeka się, że cięcia były olbrzymim sukcesem, budżet na 2014 rok zakłada kolejne cięcia na wydatki publiczne i kolejne zwolnienia. Gospodarcza i humanitarna katastrofa jest bezprecedensowa: 27 proc. bezrobocie, 60 proc. bezrobocie wśród młodych, PKB skurczył się o 25 proc., dochód rodziny jest mniejszy o 40 proc. I, nawet po ogromnym wysiłku, stosunek długu publicznego do PKB wynosi prawie 180% w porównaniu do 120%, kiedy wprowadzono pierwsze oszczędności.
– Rząd, któremu przewodziła będzie Syriza będzie respektował zobowiązania Grecji, jako członka strefy euro, by utrzymać zbalansowany budżet i osiągnąć zamierzone cele – tłumaczył Tspiras w Financial Timesie.
Tsipras zaznacza jednak, że nie o winę i karę tutaj powinno chodzić, ale o wspólne wyjście z kryzysu. Ponieważ dotychczasowe działania nie przyniosły efektów, ludzie mają problem z płaceniem rachunków, od 2013 roku prostytucja w Grecji zwiększyła się o 150 proc., a niektóre kobiety sprzedają swoje ciała nawet za 5 euro.
Grecja potrzebuje Harryego Pottera, ale ten powinien być biegły w walce z kryzysem, a nie czarach. Oby Tsipras okazał się prymusem.
