W sobotę pijani byli oboje, w poniedziałek już tylko ona. We wtorek on ostatecznie odwołał ślub.
W sobotę pijani byli oboje, w poniedziałek już tylko ona. We wtorek on ostatecznie odwołał ślub. Fot. maximka87 / www.shutterstock.com

Kierowniczka skierniewickiego Urzędu Stanu Cywilnego dwukrotnie odwoływała ślub jednej z par, która na ślubnym kobiercu chciała stawać będąc pod wpływem alkoholu. Panna młoda miała we krwi 3,5 promila, pan młody w końcu zrezygnował.

REKLAMA
Wedle pierwotnych zamierzeń, ślub miał odbyć się w sobotę, 17 stycznia. Młodzi co prawda zjawili się punktualnie, ale ceremonię trzeba było przełożyć. To dlatego, że kierowniczka urzędu od przyszłych małżonków wyczuła alkohol.
– Nie wiem czy to on czy ona i kto z nich był pijany, bo oboje ich owijała jakby chmura tego zapachu. Zaproponowałam, że poproszę straż miejską lub policję o przyjazd z alkomatem i jeżeli są trzeźwi, to ślubu udzielę – mówi Ewa Ludwicka, kierownik USC w Skierniewicach. 
Wobec tego wyzwania świadek i pan młody stwierdzili jednak, że z ceremonii rezygnują a jej termin przełożono na poniedziałek. Ale i tym razem ślub się nie odbył. Bo panna młoda zjawiła się pijaba. Badanie alkomatem potwierdziło, że kobieta miała we krwi przeszło 3,5 promila alkoholu. Dzień później pan młody poinformował urząd, że ze ślubu rezygnuje.