Prof. Krystyna Pawłowicz była kiedyś frankowiczem
Prof. Krystyna Pawłowicz była kiedyś frankowiczem Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Wśród osób, które wzięły kredyt we frankach szwajcarskich, była prof. Krystyna Pawłowicz. Posłanka może jednak spać spokojnie, bowiem zdołała spłacić zobowiązanie przed nagłym wzrostem kursu franka. W spłacie kredytu Pawłowicz pomogła zaciągnięta w Sejmie pożyczka.

REKLAMA
Podczas rozmowy z „Super Expressem” Pawłowicz zdradziła, że kredyt we frankach –o równowartości 190 tys. złotych – zaciągnęła, by nabyć mieszkanie w warszawskiej dzielnicy Ursus. Gdy posłanka brała kredyt, jeden frank kosztował 2,06 zł. Pawłowicz zaznaczyła, że spłaciła zobowiązanie dzięki sejmowej pożyczce. – Skorzystałam, udało mi się spłacić i jestem szczęśliwa – oznajmiła profesor.
Pawłowicz poruszyła przy tym temat tzw. frankowiczów w kontekście nieosobistym, wskazując na to, co PiS proponuje osobom zadłużonym w szwajcarskiej walucie.
– Ustawowo określić wartość spłaty do wartości majątku, na który wzięto kredyt. Pytanie, czy spłacać z dnia umowy, czy ostatniego dnia przed tym skokiem ceny. Nieuczciwością jest sytuacja, w której całe ryzyko jest tylko po stronie kredytobiorcy – powiedziała posłanka.
Pawłowicz została również zapytana o ocenę kandydatury Magdaleny Ogórek, która z ramienia SLD będzie walczyć o urząd prezydenta Polski. Odpowiadając, profesor zaznaczyła, że Ogórek jest poważna, ładna i zgrabna. Uroda, jak podkreśliła Pawłowicz, odróżnia ją od prof. Magdaleny Środy, która „jest brzydka”.

Pawłowicz
wyjaśniła, że Środa była kiedyś nieprzyjemna dla Jarosława Kaczyńskiego, nazywając go „małym i brzydkim”, dlatego komentowanie jej wyglądu nie jest niczym niestosownym.