
Generacja Z to grupa osób, które urodziły się po 1995 roku, dorastają w technologii cyfowej i nie znają świata bez internetu czy telefonów komórkowych. Mało się o niej mówi, a jak już to tylko w negatywnym kontekście. Natalia Hatalska, blogerka i ekspertka z branży mediowo-reklamowej, zadała sobie pytanie, jakie naprawdę są dzieci z Generacji Z i nagrała o nich dokument.
Ich aktywność poza domem jest zdecydowanie bardziej zorganizowana, nie mają czasu na granie w piłkę. Rodzice po prostu boją się wypuszczać dzieci same na podwórko. Mimo to mają większą wrażliwość społeczną, wiedzą czym jest internet i znają jego zagrożenia. Oglądają filmy z youtuberami i sami chcą nimi być. Co może dziwić, technologia nie zastępuje im kontaktu bezpośredniego, tylko jedno dziecko w rozmowie z autorką powiedziało, że woli grać w gry, niż się z kimś spotkać.
Ciekawe jest to, że jeden chłopiec na pytanie do czego służy telewizor odpowiedział, że do grania w gry albo oglądania zdjęć. Jak opisała na blogu sama autorka, na filmie nie znalazło się nagranie, kiedy to inne dziecko jednym tchem wymieniło urządzenia, których używa: "Na co dzień korzystam z komputera, dokładniej z laptopa. Bardzo często korzystam z czajnika. W miarę regularnie korzystam z nieswojego tabletu".
Część osób w komentarzach pod filmem zarzuca autorce, że zostały pokazane jedynie dzieci wielkomiejskie.
Basia Miszczuk
Natalia przekonuje jednak, że tak nie jest. – Proszę mi wierzyć, naprawdę przekrój społeczny był bardzo duży – mówi. – Spotykałam się z dziećmi z większych i małych miejscowości, były one bardzo różne. Ze względów logistycznych najłatwiej było mi kręcić dzieci w Gdańsku i w Warszawie. To nie jest badanie, to jest moje spojrzenie na tę grupę. Mnie interesują nowe zjawiska. O Generacji Z na razie się nie mówi, a jak już to w bardzo negatywnie np. z jak zombie przed ekranami – dodaje.
Wszyscy używają Snapchata Autorkę dokumentu najbardziej zaskoczyła popularność Snapchata. W Polsce nikt nie zbiera danych związanych z tą aplikacją, ocenia się, że jego penetracja w Polsce jest bardzo mała. – Zapytałam jedną starszą dziewczynkę o to ile osób u niej w klasie używa Snapchata, a ona popatrzyła na mnie dziwnie i z oburzeniem odpowiedziała, że wszyscy! – mówi Natalia.
Przygotowanie takiego filmu to spędzenie 1-2 z każdym z bohaterów. – Z kamerą obserwujemy co je, jak się ubiera, a później trzeba przesiać ten materiał i skondensować do 11 minut, co jest bardzo trudne – mówi autorka. Dla Natalii Hatalskiej to też duży eksperyment, ponieważ nigdy nie robiła video.
Autorka kwituje, że raczej nie chciałaby się zamienić z Generacją Z, ale zazdrości im swobody tego, że mogą studiować na całym świecie. – Moje pokolenie też może już to miało, ale była wtedy inna sytuacja finansowa – mówi. – Ja mogłam sobie pozwolić na studiowanie w Londynie, bo dostałam stypendium, ale koszty i tak były ograniczające. Te dzieci są obywatelami całego świata, czują się Polakami, ale nie ma dla nich znaczenia czy studiują w Polsce, Londynie czy w Nowym Jorku – przyznaje.
Projekt OnOff to na razie seria trzech odcinków filmów dokumentalnych. Każdy z nich będzie poświęcony zupełnie innej tematyce. Natalia Hatalska nie chce na razie zdradzić, czego będzie dotyczyć kolejny materiał, ale jest już na etapie montażu, a jego część była kręcona poza Polską. Efektów pracy możemy spodziewać się w ciągu najbliższego miesiąca.
