
Tuż przed tegorocznym maratonem wyborczym w budżecie Prawa i Sprawiedliwości może pojawić się spora dziura. Jak donosi najnowszy "Newsweek", Państwowa Komisja Wyborcza może odrzucić informację finansową partii z ubiegłego roku i odebrać partii Jarosława Kaczyńskiego roczną subwencję. Mowa o kilkunastu milionach złotych.
REKLAMA
Czyli kwocie, której niespodziewany brak może rozłożyć na łopatki kampanię wyborczą zarówno ubiegającego się z ramienia Prawa i Sprawiedliwości o fotel prezydenta Andrzeja Dudy, jak i całej partii przed wyborami parlamentarnymi. A wszystko to przez znane od lat biznesowe powiązania PiS, szczególnie te ze spółką Srebrna.
Nielegalne negocjacje w siedzibie partii
Chodzi bowiem o to, iż PiS użyczył swojej siedziby na negocjacje prowadzone między dwoma prywatnymi spółkami, czego prawo zabrania. W finansowanych ze środków publicznych siedzibach ugrupowań możliwe jest organizowanie jedynie działalności biur poselskich, senatorskich lub radnych. Prowadzić można tam również inną działalność mieszczącą się w statucie partii, ale w tym znowu nie powinno być miejsca na punkt dotyczący organizowania spotkań biznesowych.
Chodzi bowiem o to, iż PiS użyczył swojej siedziby na negocjacje prowadzone między dwoma prywatnymi spółkami, czego prawo zabrania. W finansowanych ze środków publicznych siedzibach ugrupowań możliwe jest organizowanie jedynie działalności biur poselskich, senatorskich lub radnych. Prowadzić można tam również inną działalność mieszczącą się w statucie partii, ale w tym znowu nie powinno być miejsca na punkt dotyczący organizowania spotkań biznesowych.
Dlaczego PiS więc biznesmenów do siebie zaprosił? W słynnej siedzibie partii przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie spotkali się sami dobrzy znajomi. Pod egidą PiS negocjowały tam zwaśnione spółki Srebrna, która nie po raz pierwszy opisywana jest przez "Newsweek" jako "polityczno-biznesowy konglomerat prezesa" i Metropol, do którego gmach z biurami partii Kaczyńskiego należy. Przedmiotem sporu były natomiast miejsca parkingowe na małym podziemnym parkingu, na którym codziennie parkowana jest limuzyna byłego premiera.
Wojna o własną enklawę
Jak ujawnia na łamach najnowszego "Newsweeka" Michał Krzymowski, cała sprawa ma jednak też inne tło. Zdaniem publicysty, partia Jarosława Kaczyńskiego niedawno podjęła ostateczną próbę "osadzenia polityczno-biznesowego konglomeratu prezesa na żyle złota" i przez relatywnie drobny błąd w tym skomplikowanym procesie może stracić miliony i uwikłać się w kolejny wizerunkowy kryzys.
Jak ujawnia na łamach najnowszego "Newsweeka" Michał Krzymowski, cała sprawa ma jednak też inne tło. Zdaniem publicysty, partia Jarosława Kaczyńskiego niedawno podjęła ostateczną próbę "osadzenia polityczno-biznesowego konglomeratu prezesa na żyle złota" i przez relatywnie drobny błąd w tym skomplikowanym procesie może stracić miliony i uwikłać się w kolejny wizerunkowy kryzys.
"Newsweek" sugeruje bowiem, że zaryzykowano tak bardzo nie tylko, by wyjaśnić to, czy i komu Jarosław Kaczyński ma płacić za parkowanie. PiS ma prowadzić grę mającą na celu wykurzenie spółki Metropol z Nowogrodzkiej. Tak, by po korzystnej cenie przejąć cały gmach i działkę, która przyklejona jest do tej należącej do silnie powiązanej z partią spółki Srebrna. W ten sposób ugrupowanie stworzyłoby swoją małą enklawę w niezwykle atrakcyjnej lokalizacji.
