
Styczeń upływa w Polsce pod znakiem strajków i protestów. Niebawem do górników, rolników i frankowiczów dołączyć mogą… bankowcy z BGŻ. Ich strajk nie będzie jednak wymierzony w gabinet Ewy Kopacz, lecz w zarząd banku, który odrzucił żądania związkowców.
REKLAMA
Działające wewnątrz Banku Gospodarki Żywnościowej organizacje związkowe chcą, by pracownicy, którzy stracą zatrudnienie w wyniku zwolnienia grupowego, mieli prawo do otrzymania dodatkowych odpraw pieniężnych. Ponadto bankowi związkowcy domagają się m.in. prawa do premii restrukturyzacyjnej dla wszystkich pracowników.
Postawione żądania były przedmiotem rokowań, jakie prowadzono z zarządem. Negocjacje nie doprowadziły jednak do zawarcia porozumienia. W związku z tym związkowcy zagrozili podjęciem strajku.
W związku z nieuwzględnieniem wszystkich żądań organizacji związkowych w dniu 22 stycznia 2015 r., w piśmie skierowanym do Spółki, organizacje związkowe poinformowały Spółkę, że w razie nieuwzględnienia przez Spółkę zgłoszonych żądań może zostać ogłoszony strajk. Czytaj więcej
Po otrzymaniu pisma zarząd BGŻ zapowiedział, że „dołoży należytej staranności w celu rozwiązania sporu”. Planowane zwolnienia mogą mieć związek z przejęciem BGŻ, jakiego dokonała Grupa BNP Paribas. W 2015 roku BGŻ ma zostać połączony z BNP Paribas Bank Polska.
– Od momentu fuzji prawnej oba banki zaczną działać jako jedna instytucja, ale wciąż korzystająca z dwóch oddzielnych systemów IT. Kolejnym etapem procesu będzie połączenie systemów operacyjnych – poinformowano na stronie BNP Paribas.
