Napoleon przed sfinksem. Kampania egipska pozwoliła Europejczykom na nowo odkryć starożytną cywilizację.
Napoleon przed sfinksem. Kampania egipska pozwoliła Europejczykom na nowo odkryć starożytną cywilizację. Domena publiczna / Wikimedia Commons

Dwóch geniuszy – jeden wojskowy, drugi naukowy. Pierwszy - Napoleon Bonaparte, młody, bo zaledwie 28-letni generał wsławiony już bojami we Włoszech; drugi – Jean-Francois Champollion, lingwista, który dokonał epokowego odkrycia świeżo po 30-stce. Nie byłoby ich sukcesów, gdyby nie wielka wyprawa Francuzów do Egiptu. Jej kulisy odsłania Daniel Meyerson w wydanej właśnie publikacji "Tajemnica hieroglifów".

REKLAMA
Prof. Andrzej Kokowski o książce

Historia łamania znaczenia egipskich hieroglifów przypomina tutaj walkę o złamanie Enigmy. Wszystko przesycone jest przeplatającymi się intrygami i szlachetnymi gestami, które wyniosły dwóch bohaterów na szczyty sławy – obydwaj, niestety, ale nie za długo mogli cieszyć się swoimi sukcesami. Czytaj więcej

Kiedy latem 1798 roku Napoleon wyprawiał się do Egiptu liczył nie tylko na utarcie nosa Anglikom i zdobycie starożytnego kraju – w przeciwnym razie nie zabierałby ze sobą ok. 170 naukowców. Ich zadaniem była eksploracja Państwa Faraonów; liczono oczywiście na bogactwa, a przy okazji na dokładne zbadanie i opisanie kraju nad Nilem.
logo
"Tajemnica hieroglifów" - najnowsza książka Daniela Meyersona. Wyd. Prószyński i S-ka
Napoleon triumfuje pod piramidami
Zanim jednak zaczęto święcić triumfy naukowe, należało zdobyć Egipt orężem. A sukces na tym polu miała zapewnić wielotysięczna armia, przewieziona na okrętach do północnej Afryki. Na pokładach statków znajdowały się także zapasy żywności, 700 koni i 500 powozów. To była ekspedycja na wielką skalę.
Po dobiciu do brzegów Egiptu Napoleon nakazał zdobycie Aleksandrii. Stamtąd francuscy żołnierze pomaszerowali na Kair, najkrótszą, ale morderczą drogą – przez pustynię. Szybko przekonali się, ile zdrowia może napsuć egipskie słońce. – Ci Francuzi są obłąkani, maszerując przez pustynię w środku lata – mówił dowódca mameluków Murad Bej, na wieść o zbliżających się wojskach Napoleona.
logo
Bitwa pod piramidami, 21 lipca 1798 roku. Domena publiczna / Wikimedia Commons
Kiedy już żołnierze Napoleona dotarli do Kairu, ich oczom ukazały się górujące nad okolicą piramidy – cud starożytnej techniki budownictwa. To właśnie tam, w lipcu 1798 roku pod piramidami w Gizie, francuski dowódca pokonał mameluków w decydującej bitwie, zapewniając sobie panowanie w Egipcie.
Przypadkowe odkrycie
Ale na marginesie bojów o Państwo Faraonów, do których w międzyczasie przyłączyli się Anglicy, toczono rywalizację o... odkrycia naukowe. I choć w czasie pobytu na starożytnej ziemi Napoleon założył w Kairze Instytut Egipski, francuscy naukowcy badali wiele cennych zabytków, zbierali informacje do encyklopedii czy sporządzali mapy, to o największym odkryciu zadecydował przypadek.
logo
Kamień z Rosetty. Domena publicza / Wikimedia Commons
Oto 15 lipca 1799 roku, w czasie prac fortyfikacyjnych w średniowiecznej twierdzy Raszid, blisko miejscowości Rosetta, miał miejsce wielki naukowy przełom. Jeden z francuskich żołnierzy zauważył wielki, ważący aż 762 kg kamień z czarnego bazaltu, a na nim napis wykonany częściowo po grecku, częściowo demotyką (jedno z rodzajów egipskiego pisma), jak i bliżej nieokreślonymi znakami. Hieroglifami, na których odczytanie trzeba było poczekać ponad dwie dekady. A sztuki tej dokonał człowiek, który w chwili odkrycia zabytku miał... 8 lat.
Rozszyfrowanie pisma hieroglificznego, nazywanego przez samych Egipcjan "świętymi znakami", umożliwiło Europejczykom odkrycie na nowo przebogatej cywilizacji egipskiej, którą do tej pory kojarzono głównie za sprawą pism greckich.
logo
Naukowcy oglądają Kamień z Rosetty podczas Międzynarodowego Kongresu Orientalistów w 1874 roku. Domena publiczna / Wikimedia Commons
Champollion i hieroglify
Jak Champollion odczytał hieroglify? Wyszedł z założenia, że znaki te "odzwierciedlają pewne idee, nie zaś brzmienie języka". Samą treść wyrytą w kamieniu już znał, bo została zapisana w dwóch językach (i trzech rodzajach pisma, przy czym część z hieroglifami była najbardziej uszkodzona), w tym po grecku. Mowa o dekrecie z 196 roku p.n.e. wydanym przez kapłanów z Memfis w celu uczczenia faraona Ptolemeusza V.
Napis widniejący na Kamieniu z Rosetty badacz porównywał z innymi inskrypcjami, przywiezionymi w międzyczasie z Egiptu. Szukał "klucza", który pozwoliłby na rozszyfrowanie zagadki starożytnego pisma. Tym bardziej, że 500 greckich słów na steli odpowiadało 1419 hieroglifom - jeden znak nie mógł zatem odpowiadać jednemu słowu.
logo
Jean-Francois Champollion - człowiek, który rozszyfrował hieroglify. Domena publiczna / Wikimedia Commons
Rewolucyjne dla późniejszych efektów badań nad hieroglifami okazało się założenie, że w piśmie tym występują tzw. homofony - dwa różne znaki na określenie tej samej litery (dźwięku), a także determinatywy - pozbawione wartości fonetycznej wyznaczniki kategorii danego słowa. – Jeżeli zatem do hieroglifu został dodany determinatyw w postaci małego ptaka, dane określenie nabierało negatywnego, złego bądź odrażającego wydźwięku – czytamy w "Tajemnicy hieroglifów".
Poznanie tych prawidłowości umożliwiło szybsze złamanie "szyfru" hieroglificznego alfabetu. Bo Champollion uważał hieroglify właśnie za szyfr.
Jean-Francois Champollion o hieroglifach

To złożony system pisma, które jest obrazkowe, symboliczne i fonetyczne jednocześnie, w jednym tekście, w jednym zdaniu, a nawet w jednym słowie. Poszczególne rodzaje symboli przyczyniają się na różne sposoby do wyrażenia pewnej idei. To szyfr.

Złamał go ostatecznie w 1822 roku. Okazało się, że pismo hieroglificzne składa się z trzech rodzajów znaków: fonetycznych, ideograficznych oraz wspomnianych determinatywów. Nie tylko jednak Champollion przysłużył się egiptologii, równoczesne badania nad Kamieniem z Rosetty prowadzili inni naukowcy. Wśród nich m.in. Anglik Thomas Young, którego zasługą było rozszyfrowanie pisma demotycznego.
Przez lata o zabytek rywalizowali Anglicy i Francuzi, a "batalię" ostatecznie wygrali ci pierwsi, którzy już w 1801 roku zmusili wojska napoleońskie do ewakuacji z Egiptu. Dziś słynny bazaltowy kamień można podziwiać w londyńskim British Museum. Od jakiegoś czasu zwrotu zagrabionego "mienia" domaga się także państwo nad Nilem. Nie wiedzielibyśmy tyle o powstałej tam cywilizacji, gdyby nie przypadkowe odkrycie z 1799 roku.