Kreml szybko wyraził swój sprzeciw wobec decyzji ukraińskich władz o oficjalnym uznaniu Rosji za agresora.
Kreml szybko wyraził swój sprzeciw wobec decyzji ukraińskich władz o oficjalnym uznaniu Rosji za agresora. Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Zaledwie kilka godzin po tym, gdy Ukraina wreszcie odważyła się na oficjalne uznanie, że agresorem na jej terytorium jest Rosja, Kreml zwrócił się z kolejnymi groźbami pod adresem naszych wschodnich sąsiadów.

REKLAMA
- To nieprzemyślany i nieodpowiedzialny krok - ostrzega Kijów Grigorij Karasin z rosyjskiego MSZ. Wiceszef kremlowskiej dyplomacji przekonuje, że wtorkowa decyzja ukraińskich władz "ma na celu zablokowanie dróg poszukiwania kompromisu niezbędnego na Ukrainie".
Rosja oficjalnie została uznana za agresora na terytorium Ukrainy dopiero teraz, bo przez miniony rok także rząd w Kijowie próbował utrzymywać narrację, w której na wschodzie kraju działają nie żołnierze rosyjscy a "prorosyjscy separatyści".
Masakra cywilów z Mariupola
Czarę goryczy przelała jednak ostatnia ofensywa na Mariupol, gdzie rosyjscy pancerniacy i artylerzyści operujący systemem rakietowym Grad ostrzelali bloki mieszkalne na osiedlach, które dotąd były oddalone od linii frontu. Zginęło tam co najmniej 30 osób, a około 100 zostało rannych.
- Po raz kolejny polityka ustępstw zachęciła agresora do wzmocnienia aktów przemocy. Czas, aby zrobić krok do przodu i oprzeć naszą politykę na faktach, a nie iluzjach - komentował te wydarzenia przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.
We wtorek poinformował on też o ustaleniu wspólnego stanowiska państw członkowskich Unii Europejskiej w tej sprawie, które jednoznacznie wskazują na to, iż za działania w Mariupolu odpowiedzialna jest Rosja.
Źródło: TVP Info / Dziennik.pl