42 porwanych studentów zostało zamordowanych - informuje meksykańska prokuratura.
42 porwanych studentów zostało zamordowanych - informuje meksykańska prokuratura. Fot. Shutterstock

Po czterech miesiącach od zaginięcia w Meksyku 43 studentów, władze tego kraju publicznie oświadczyły, że wszyscy uprowadzeni nie żyją.

REKLAMA

Meksykańska prokuratura podkreśliła, że wszystkie dowody zebrane w sprawie przemawiają za tym, że studenci zostali zamordowani. Ich ciała zostały następnie spalone.

W toku śledztwa zatrzymano 99 osób, w tym burmistrza miasta Iguala, w którym zaginęli studenci - Jose Luisa Abarcę. Tylko czterech aresztowanych przyznało się do uczestnictwa w mordzie. Kolejnych 36 potwierdziło, że wzięło udział w porwaniu ofiar, które oprawcy - członkowie gangu narkotykowego Guerreros Unidos - podejrzewali o kontakty z konkurencyjną grupą przestępczą Los Rojos. Podczas próby zatrzymania samobójstwo popełnił lider Guerreros Unidons - Benjamin „El Benjamon” Mondragon.

Zaginieni studenci brali udział w protestach przeciwko burmistrzowi miasta, w których interweniowała policja – sześć osób zginęło, a oni zostali aresztowani, po czym słuch o nich zaginął. Pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności zapowiedzieli prezydent Meksyku Enrique Pena Nieto oraz prokurator generalny Jesus Murillo Karam.

Mimo oświadczenia organów ścigania o śmierci uprowadzonych, ich rodziny wciąż wierzą w ich ocalenie podkreślając, że nie ma wystarczających dowodów przemawiających za wersję o morderstwie. Oskarżają władze o "zamiatanie pod dywan" niewygodnej i skomplikowanej sprawy, co w ich przekonaniu ma związek ze zbliżającymi się w Meksyku wyborami.

Źródło: Polskie Radio