PILNE Nurkowie odnaleźli w jeziorze ciało Piotra Staraka

Siedzą, to do roboty. Czy skazańcy mogliby odpracowywać koszt odsiadki? "Ja byłem niewolnikiem"

W Polsce pracuje tylko 27 proc. więźniów.
W Polsce pracuje tylko 27 proc. więźniów. Fot. Sergiusz Pęczek / AG
Bezczynność więźniów, których nawet przez kilkadziesiąt lat muszą utrzymywać podatnicy, uderza chyba każdego. W PRL-u niemal wszyscy więźniowie pracowali, ale po 1989 roku już nie muszą. Część społeczeństwa najchętniej wsadziłaby ich na rowery stacjonarne, aby chociaż produkowali prąd. Dlaczego w Polsce pracuje mniej niż co trzeci więzień?


27 proc. z 90 tysięcy, czyli niecałe 25 tysięcy – tylko tylu więźniów pracuje w czasie odbywania wyroku. Tę statystykę nieco polepszył były już szef Służby więziennej gen. Jacek Włodarski. Tygodnik "Newsweek" ujawnił jednak, że zapomniał o zapewnieniu więźniom zapłaty za pomocy przy budowie autostrady A2.


Wśród wyjątków w prawie, które dopuszczają bezpłatną pracę więźnia, nie ma uregulowań pozwalających na nieodpłatne zatrudnianie skazanych przy realizacji przez prywatnych wykonawców zamówień publicznych. Minister Sprawiedliwości przyjął już dymisję szefa SW, który swoje postępowanie tłumaczył własną głupotą.

Jednak pracujący więźniowie to wcale nie taki głupi pomysł. Uznali tak nie tylko internauci, którzy twierdzą że więźniowie nie powinni siedzieć bezczynnie w celach. Problem ten dostrzegły także węgierskie władze. Od pierwszego stycznia praca tamtejszych skazańców nie jest już przywilejem, a obowiązkiem. Będą z niego zwolnieni jedynie chorzy i osoby w podeszłym wieku. Oznacza to, że aż 12 tys. z 18 tys. skazanych będzie odpracowywała część kosztów własnego utrzymania.

Kara, nie nagroda
Dziś praca to dla więźnia nagroda i szansa na kontakt ze światem zewnętrznym. W przeszłości zaś miała ona charakter represyjny. W powszechnym odczuciu więźniowie pracowali za karę. Natomiast stosunek więźniów do pracy była taki sam, jak do samego odbywania kary – wykonywali ją z oporem. Swoje niezadowolenie wyrażali poprzez odmowę pracy oraz protesty.


Józef Grzyb spędził 35 lat życia za kratami wtedy, gdy praca była obowiązkowa. Wspomina czasy, kiedy więzienia miały swoje zakłady pracy, co dawało mu "inny wymiar czasowy siedzenia". Jak mówi, on pracował jeszcze jako niewolnik, ale dzisiejsi skazańcy chcieliby pracować. – Praca dla więźnia to i tak dużo, bo wyjdzie, zakombinuje, zakręci, wtedy ma większe możliwości, kąpiele. Klawisz ma porządek, a i więzień ma czas unormowany – słyszę od swojego rozmówcy.

Blokada w zatrudnieniu więźniów pojawia się jednak gdzie indziej. Więźniowie nie są drogimi pracownikami, co wywołuje poczucie zagrożenia wśród związków zawodowych. – Ich pragnienie znalezienia pracy i zaczepienia się jest wykorzystywane przez przedsiębiorców, którzy płacą im bardzo małe stawki. Oni natomiast nie protestują, bo boją się utraty zatrudnienia – zauważa Paweł Moczydłowski.

Rację mają ci, którzy twierdzą, że więźniowie powinni pracować. Nie za darmo, bo zrobienie z osadzonych niewolników nie zda egzaminu. Każdy, także więzień, musi mieć motywację. Jeśli jej nie zapewnimy, 2/3 więźniów będzie dalej odsiadywała wyrok siedząc na pryczy lub na zakładowej siłowni. Przez lata.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

AFERA PIEBIAKA

0 0#PiebiakGate to już zbyt wiele. Zbigniewie Ziobro, czas podać się do dymisji!
0 0O co chodzi w aferze z "Emilią" i Piebiakiem? Trzy najbardziej szokujące wątki
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"