Barbara Nowacka uważa, że w Polsce jest coraz większe zapotrzebowanie na zaangażowaną lewicę obywatelską
Barbara Nowacka uważa, że w Polsce jest coraz większe zapotrzebowanie na zaangażowaną lewicę obywatelską Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Polityk Twojego Ruchu mówi w "Bez autoryzacji", że grecka radykalna lewica, która rozpoczyna rządy, może napotkać poważne przeszkody w realizowaniu postanowień z kampanii wyborczej. Grecja jest niezmiennie w bardzo trudnej sytuacji finansowej.

REKLAMA
Trudno w tej chwili mówić o podobnym poparciu dla radykalnych, lewicowych ruchów w Polsce. Sama Syriza powstawała kilka lat.
Czy w sytuacji, gdy Polsce lewica jest rozbita, gdy SLD miało 8.8 % poparcia w wyborach samorządowych, możliwa jest w Polsce taka radykalizacja jak w Grecji?
Barbara Nowacka: Polska się bardzo zmienia, zmienia się też definiowanie tej lewicowości i otwartość społeczna na projekt lewicowy. Mam wrażenie, że jest coraz większe zapotrzebowanie na autentyczną, zaangażowaną lewicę obywatelską. Ale czy scenariusz grecki jest możliwy? To byłby bardzo dalekosiężny plan. Funkcjonujemy w końcu w innych warunkach, jesteśmy krajem, gdzie nie było takich problemów, jakie miała Grecja.
Nie wierzę, żeby w ciągu najbliższych czterech, pięciu lat udało się taką silną, radykalną lewicę, jak ta, która powstała w Grecji. Proszę pamiętać, że tam jeszcze osiem, dziesięć lat temu wygrywała socjaldemokratyczna partia PASOK. W tej chwili jej notowania to 8-10 proc., są bardzo słabe. Radykalnej lewicy w Polsce nie ma nawet procentowo. Syriza budowała się przez dobre kilka lat i wyrosła też z partii komunistycznych, których w Grecji jest kilka, a w Polsce stanowią margines. Ale wierzę głęboko, że jest szansa na zbudowanie uczciwej socjaldemokracji.
W jaki sposób można byłoby do tego dążyć w Polsce?
Przed majem na takie dążenia nie ma szans. Wybory prezydenckie pokażą w jakim stanie jest lewica polityczna, w jakim faktycznym stanie jest SLD, jak się ma w tej sytuacji Twój Ruch. Moim zdaniem może być niespodzianka z całkiem niezłym wynikiem Janusza Palikota. Może Zielonym uda się zarejestrować listę? Czeka nas ciekawy czas, zobaczymy na ile to, co słyszymy, że jest zapotrzebowanie na lewicę, faktycznie przenosi się na głosy.
Czy w przyszłości widzi Pani szeroką koalicję ruchów społecznych z lewicą polityczną? Ruchy społeczne mają w tej chwili chyba większe poparcie społeczne.
Ruchy społeczne są coraz bardziej popularne, coraz więcej o nich mówimy. Ale póki co widzimy je tylko punktowo, w największych miastach. Cieszę się, że się aktywizują, że chcą działać politycznie. To jest bardzo ważny moment, gdy aktywistki i aktywiści miejscy dochodzą do punktu, w którym zaangażują się też w taką czystą politykę.
Ja bardzo bym chciała, by taka koalicja była możliwa. Jeśli nie uda nam się porozumieć szerzej, niż w ramach kilku partii, jeżeli nie wciągniemy w orbitę zainteresowań partyjnych tych powstających ruchów społecznych to grozi nam taki konserwatywno-prawicowy duopol. PiS i PO w sprawach światopoglądowych bardzo niewiele się różnią. Różnią się w retoryce, w działaniu różnice przez ostatnie 7 lat były słabo widoczne. Moim marzeniem politycznym jest połączenie, choćby wyborcze tych środowisk lewicowych. Nie wiem, czy to się uda do najbliższych wyborów.
Możliwy jest też taki scenariusz, że nie będzie żadnej lewicy w Sejmie.
Być może dopiero wtedy będzie szersza chęć porozumienia się. Mogę powiedzieć, że wszyscy są tak samo winni, że w pewnym momencie i SLD i Twój Ruch zajmowały się nie swoimi programami, a zwalczaniem siebie nawzajem. W szczególności SLD celowało w punktowaniu Twojego Ruchu.
Tak naprawdę tylko kilka ważnych rzeczy społecznych robiliśmy razem. Podjęliśmy próbę dyskusji przy wyborach samorządowych i bardzo żałuję, że z powodu decyzji tak zwanych baronów SLD do tego porozumienia wyborczego wtedy nie doszło.
W Grecji sytuacja lewicy jest zupełnie inna. Co zwycięstwo Syrizy oznacza dla tego kraju?
Jeżeli chodzi o dzień dzisiejszy, jest bardzo trudno wypowiedzieć się na ten temat. Trzeba przede wszystkim patrzeć na kursy walut, a potem na to, jak zareagują banki i korporacje innych państw europejskich na nowy rząd. A o tym dowiemy się dopiero, jak Syriza faktycznie zacznie rządzić, bo na razie jesteśmy w sferze deklaracji. Grecja jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej.
Czy będą mieli możliwość wykonywania ruchów deklarowanych podczas kampanii wyborczej? Mam wątpliwości. Wcześniej w Grecji choćby PASOK deklarował inny kurs niż ten, który w praktyce obrał. Takie decyzje, ze względu na zadłużenie podjęli we współpracy z bankami. Obawiam się, że niezależność rządu greckiego może nie być taka, jak oni to sobie wyobrażają.
Czy to zwycięstwo oznacza lepsze czasy dla lewicy w Europie? Wydarzyło się w czasach, gdy obawa przed zagrożeniem terrorystycznym na Starym Kontynencie powoduje zdobywanie poparcia przez mocno prawicowe ruchy.
Moim zdaniem ten skręt w prawo wydarzył się niezależnie od tego, czy postrzegamy islamizację jako zagrożenie. Radykalizacje, nacjonalizmy i ksenofobie pojawiały się już wcześniej. Teraz mamy ich kolejną eskalację. Widzę jak stabilne socjaldemokracje przez ostatnie kilkanaście lat osłabły. Chyba takim początkiem kryzysu socjaldemokracji była tak zwana trzecia droga Tony'ego Blair'a i Gerharda Schrodera. Poszli oni na pewien kompromis z neoliberalizmem i stracili dużo wiarygodności.
A jak reaguje na to społeczeństwo?
Ono też się trochę polaryzuje i przez to radykalizuje. Odpowiedzią na skrajną prawicę, która jest coraz bardziej wyraźna, w niektórych krajach jest ta radykalna lewica. Trzeba przy tym pamiętać, że postulaty Syrizy też nie są niczym nowym, są takimi bardziej radykalnymi postulatami porzuconymi wcześniej przez socjaldemokrację.
Czy to szansa dla lewicy w Europie? Mam nadzieję, że tak, bo musimy doprowadzić do pewnej równowagi sił między neoliberalizmem, skrajną prawicą, a potrzebą państwa opiekuńczego.