Warren Farrell, były feminista, który uczy mężczyzn, że kobiety nie chcą równości, tylko władzy

Były pupilek feministek.
Były pupilek feministek. Fot: Warren Farrel/ http://bit.ly/1HRRsUh/ CC-BY
W Stanach Zjednoczonych coraz większym zainteresowaniem cieszą się ruchy walczące o prawa mężczyzn. Aktywiści i aktywistki tych organizacji nie zamierzają iść ramię w ramię z feministkami. Dlaczego? Bo zdaniem broniących praw mężczyzn kobietom zależy na władzy, a nie równości. Główną postacią dbającą o interesy mężczyzn jest Warren Farrell, były feminista.

Warren Farrell był pupilkiem amerykańskich feministek. W jaki sposób biały mężczyzna w latach 70 dojrzał do tego, że równość płci jest ważną sprawą? Jego matka zdecydowała się porzucić stypendium w Cornell, by w odpowiednim czasie wyjść za mąż. Rodzicielstwo i małżeństwo nie przysłużyło się jej. Farrell wspomina jak wielokrotnie widział matkę w depresji, beznadziei i zwątpieniu. Pani Farrell przez większość życia była na lekach antydepresyjnych. Zmarła młodo w wieku 48 lat, gdy przewróciła się w garażu.

Druga fala feminizmu
Farrell przeniósł się do Nowego Yorku w późnych latach 60. i tam dołączył do Międzynarodowej Organizacji na Rzecz Kobiet. W tamtych czasach stał się pupilkiem feministek.
Warren Farrel

Bez przerwy pytały mnie :"Jak możemy cię sklonować? Na imprezach przyprowadzały mi swoich mężów i instruowały, żebym nauczył ich jak mają się zachowywać.

A Farrel był rzeczywiście mężem wymarzonym. Razem z żoną Ursulą chętnie pozowali do zdjęć, ona siedzi przy stole i czyta gazetę, on szykuje obiad. Takie obrazki to była nowość jak na tamte czasy. Jego ówczesna żona Ursula jest matematyczką, pracowniczką IBM-u.
Farrell obracał się w środowisku tuz feminizmu m.in. Glorii Steinem. Występował w telewizji, gdzie namawiał ludzi do brania udziału w eksperymentach społecznych. Mężczyźni np. brali udział w konkursach piękności. W ich trakcie kobiety miały krzyczeć do mężczyzn prezentujących swoje wdzięki "Zdejmij bluzkę" i "Szmata!". Z drugiej strony kobiety miały poczuć, co to znaczy być obciążonym brzemieniem sukcesu i poczuciem, że muszą utrzymać całą rodzinę. Z czasem jednak jego postrzeganie rzeczywistości się zmieniło.

W obronie mężczyzn
Pierwszym ciosem dla Farrella był rozwód z żoną Ursulą. Sam o rozpadzie małżeństwa opowiada w następujący sposób. – Zapytałem jej kiedyś, z jakim mężczyzną by była, gdybym umarł. Odpowiedziała, że obecnie łączy ją jakaś więź z kolegą z pracy. Wtedy wziąłem głęboki oddech.


Jak sam twierdzi doszedł wówczas do wniosku, że dziś mówi się tylko, w jaki sposób to kobiety są pokrzywdzone, nie wspomina się o krzywdzie mężczyzn, zmarginalizowanych i wysadzonych z siodła. Kobiety stały się samowystarczalne, dlatego mogą odstawić mężczyznę na dalsze tory, a to wiąże się m.in. z tym, że są w stanie np. ograniczyć ich kontakt z dziećmi.

Na fali tych przemyśleń opublikował pierwszą antyfeministyczną książkę "Dlaczego mężczyźni są tacy, jacy są", po której Gloria Steinem przestała odbierać jego telefony. W powyższej publikacji tłumaczył, że w obecnym systemie to mężczyźni są ofiarami. Kobiety przejmują władzę na wysokich stanowiskach, ale także te, które nie pełnią ważnych funkcji mają nad mężczyznami władzę – chodzi o aspekt seksualny. W 1993 roku wydał swoją najsłynniejszą książkę: "The Myth of Male Power: Why Men Are the Disposable Sex", w której udowadniał, że w ówczesnej Ameryce mężczyźni stali się nowymi murzynami. Zaznaczał, że na przemoc domową patrzy się jednostronnie, że programy mające wyrównywać szanse kobiet na rynku pracy, tak naprawdę promują jedną płeć.

Tłumaczył, że szefowe nie rozumieją zgubnego wpływu, jaki na mężczyzn mają krótkie spódniczki sekretarek i niewinne flirty. Dodaje też, że mężczyźni bardzo łatwo stają się ofiarami nieuczciwych pomówień. – Nikt nigdy nie uczył facetów, jak pozywać kobiety o napastowanie seksualne. Za to, że mówią najpierw "tak", potem "nie", a potem znowu "tak". Mężczyźni zostali pozostawieni z jedną możliwością, nadal mają inicjować kontakty z kobietami, ale jeśli zrobią to w niewłaściwy sposób, to muszą liczyć się z tym, że zostaną wsadzeni do więzienia.

Farrell prowadzi dzisiaj warsztaty, w ramach których dopytuje mężczyzn m.in. o ich relacje z ojcami. Kiedy widzieli w oczach swojego ojca prawdziwą iskrę. Wielu uczestników jego warsztatów zdecydowało się wówczas po raz pierwszy poważnie porozmawiać ze swoimi ojcami. Przyznało się też, że nigdy nie zastanawiali się nad tym, czy ich tata jest szczęśliwy i spełniony. Zwykle tego typu określenia kojarzą się z narracją feministyczną, dlatego mężczyźni przyznali, że nigdy nie przykładali tych kategorii do swoich ojców.

Jeden z nich przyznał, że gdy zapytał swojego tatę, o to czy czuje się w życiu spełniony, ten się popłakał. Inny opowiadał, że gdy w domu ojca alkoholika szukali butelek, natrafili na stosy poezji napisane przez rodzica. Znaleźli też podanie do wymarzonej, ale kiepsko płatnej pracy. Data na papierze zgadzała się z datą narodzin najstarszego dziecka mężczyzny. Zrezygnował on z marzeń o wymarzonym zawodzie, by zapewnić byt rodzinie.

Od ruchu równościowego do mizoginii
Jednym z ważniejszych współpracowników Farrella jest Paul Elam, twórca stowarzyszenia The Voice of Men. Elam wyznaje zasadę, że męskość zaczęła być dzisiaj postrzegana jako rodzaj choroby, a jedynym lekarstwem na tę przypadłość jest mizoandria, czyli nienawiść do mężczyzn.

Elam, który współpracował z uzależnionymi od alkoholu i narkotyków, zauważył też inne nierówności. Gdy do ośrodka trafiała kobieta z problemami, pracownicy od razu pytali ją, czy była bita przez swojego męża. Natomiast, gdy trafia tam mężczyzna, zadaje się pytania, czy bił on swoją żonę lub partnerkę.

Jednak o ile Farrell jest w swoich dywagacjach (bardzo często zresztą słusznych) raczej mało radykalny, o tyle Elam potrafi posunąć się do ekstremum. Uznał m.in., że zawodnik NFL Ray Rice uderzył swoją dziewczynę, a nagranie wyciekło do sieci, miał prawo to zrobić. Dlaczego? Bo dziewczyna wcześniej go rzuciła.

Antyfeministyczne tezy padają na bardzo podatny grunt. Dlatego idee Farrella są bardzo często przeinaczane i ujawniają się w nienawistnych postach wobec kobiet. Tutaj króluje serwis 4Chan. Trudno się dziwić, Elam potrafi publicznie wypowiedzieć takie słowa, o kobietach, które wyżywają się fizycznie na mężczyznach. – Nie mówię o tym, że mają je sobie podporządkować czy spoliczkować, żeby się opamiętały. Mam na myśli to, że trzeba je dosłownie złapać za kudły, przywalić łbem o ścianę, i robić tak aż im z nosa nie poleci krew. A kiedy to się stanie, kazać posprzątać cały bałagan.

Inni popierający Farrella otwarcie sympatyzowali z Breivikiem. Tym, do czego może doprowadzić mizoginia była masakra, jaką urządził 22-letni Elliot Roger w Santa Barbara. Zabił w niej 6 osób, a zranił 13. Następnie popełnił samobójstwo. Zostawił po sobie nienawistny list do kobiet, w którym tłumaczył, że ciągną one tylko do samców alfa, dlatego postanowił pokazać jak bardzo męski jest on sam.

Z pewnością wiele postulatów Farrella ma sens, z pewnością są także kobiety, które wykorzystują i niszczą mężczyzn.
Z pewnością panowie mogą się czuć zagubieni i zdezorientowani. Jednak feminizm nie polega na dyskryminacji mężczyzn, a przypisywanie feministkom takiej łatki jest niesprawiedliwe. Feministki nie nawołują do wrogości wobec panów, tak są tylko przedstawiane. Nie słyszałam też nigdy o feministce, która zamordowała kogokolwiek, tylko dlatego, że uważa iż świat jest niesprawiedliwy.

Dzielenie się na obozy: my przeciwko wam, stawia obie płcie w stanie konfliktu. A jak śpiewał Joe Jackson, jeśli między płciami jest wojna, to nie ocaleje żaden człowiek.
Źródło: motherjones.com
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...