Usługi doradcy prawnego mogą okazać się równie dobre, co zaangażowanie adwokata lub radcy prawnego?
Usługi doradcy prawnego mogą okazać się równie dobre, co zaangażowanie adwokata lub radcy prawnego? Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Bez doświadczenia z aplikacji i gwarancji utrzymania prowadzonych spraw tajemnicy, ale za to o wiele taniej i często skuteczniej – tak wyglądają realia funkcjonowania coraz popularniejszych na polskim rynku doradców prawnych. Czyli ludzi, którzy pomoc w problemach z prawem i urzędami oferują na zasadach o wiele swobodniejszych niż adwokaci, radcowie i notariusze. Póki środowisko prawnicze nie przeforsowało jeszcze wprowadzenia ograniczeń w takiej działalności, garnie się do niej wielu Polaków, którzy uważają, że nie potrzebują togi, by skutecznie pomagać innym.

REKLAMA
Historia "biedaprawników" jest w Polsce całkiem długa. Już w 2003 roku ich statusem zajął się Trybunał Konstytucyjny, który stwierdził, iż biura doradztwa prawnego, punkty pomocy prawnej i inne miejsca – choćby tylko z nazwy – nieprzypominające tradycyjnych kancelarii mogą prowadzić osoby, które nie ukończyły aplikacji. Przed ponad dekadą panowało jednak powszechne przekonanie, że do profesjonalnego sporządzenia choćby najprostszego pisma trzeba pomocy prawnika.
Co nie jest zabronione...
Pogląd ten mocno zmienił rozwój internetu, w którym usługi doradców prawnych znaleźć dziś najłatwiej. utrzymujący się brak regulacji ograniczających doradzanie jedynie na podstawie przepisów o swobodzie działalności gospodarczej wielu postanowiło wykorzystać też jeszcze szerzej. Co prawda, wspomniany wyrok TK przez wielu interpretowany jest jako zawężenie dostępu do prowadzenie usług doradczych tylko dla magistrów prawa, ale utrzymujący się brak regulujących to przepisów sprawił, że dziś wśród doradców znajdziemy już nie tylko magistrów prawa bez aplikacji, ale także absolwentów jedynie pokrewnych kierunków.
Marcin
doradców prawnych z Krakowa, administratywista i wciąż student prawa

Tylko od klientów zależy przecież, komu w danej sprawie zaufają. Właśnie dlatego uważam, że usługi doradców mogą być znacznie lepszej jakości niż prawników z kancelarii. Mnóstwo z nich nie zwraca bowiem uwagi na skuteczność, zwłaszcza w najprostszych przypadkach. Są i tacy, którzy uważają, że jakość usług gwarantuje odziedziczone nazwisko. My natomiast musimy non-stop walczyć o to, by mieć realne wyniki. To najlepsza reklama.

Na swojej stronie internetowej zastrzega, że specjalizuje się szczególnie w sprawach z zakresu prawa administracyjnego i przekonuje, że takie jasne określenie umiejętności to najlepszy sposób na zdobycie renomy i dobry zarobek na doradztwie prawnym.
– Większość obywateli największe problemy ma właśnie z urzędami, zrozumieniem przepisów, dotrzymywaniem terminów w podstawowych sprawach. My potrafimy ogarnąć to za nich, a kancelaria adwokacka lub radcowska może okazać się nawet niezainteresowana taką błahostką. Nie bez znaczenia jest też różnica cenowa. Bo adwokaci i radcowie płaczą, że kryzys w branży, ale wciąż mają kuriozalne stawki – stwierdza doradca.
Cena najważniejsza?
Argument finansowy z pewnością najbardziej zachęca przeciętnego Kowalskiego do wyboru doradcy, a nie profesjonalisty w todze. Stawki za sporządzanie pism i jednorazowe porady w kancelariach to wciąż co najmniej kilkaset złotych. Doradca z całkiem niezłymi opiniami od klientów za najprostszy pozew, wezwanie, a tym bardziej typowe pisma urzędowe życzy sobie tymczasem maksymalnie 100 zł.
Przed zainwestowaniem w usługi doradcy prawnego warto jednak dwa razy zastanowić się, jak bardzo złożona i jakiego charakteru jest nasza sprawa. Trudno spodziewać się, by ten zyskujący popularność i uznanie klientów fach mógł na dobre zaszkodzić zawodom prawniczym, bo wiąże się z nim pewne niebezpieczeństwo dla klientów i kilka sporych ograniczeń.
Krytycy "biedaprawników" wskazują przede wszystkim na to, iż doradcy nie do końca można zaufać. Nie obowiązują go bowiem żadne kodeksy etyki zawodowej, ani odpowiedzialność dyscyplinarna. W przypadku powołania przez sąd na świadka nie może on też zasłonić się tajemnicą zawodową. De facto może więc być zmuszony do tego, by tylko sytuację swojego klienta pogorszyć.
Największy problem z doradcami polega jednak na tym, iż ich możliwości kończą się w chwili, gdy w postępowaniu przed pewnymi organami przepisy wymuszają skorzystanie z ściśle określonego kręgu pełnomocników, czyli adwokata, radcy prawnego, notariusza lub doradcy podatkowego.
bo liczy się dostęp do usług
– Dlatego, w przeciwieństwie do niektórych kolegów po tym fachu, zawsze odmawiam w sprawach karnych. Można co prawda i w tym przypadku zupełnie legalnie zaoferować czystą poradę, ale sądzę, że byłoby bardzo nieuczciwe ze względu na brak możliwości późniejszego wcielenia tego w życie i doprowadzenie do końca – słyszę od Darii, która po ukończeniu prawa zdecydowała się na prowadzenie biura doradztwa prawnego zamiast walki o miejsce na aplikacji.
Jak przekonuje doradczyni, już sam dyplom magistra daje jej podstawy do oferowania profesjonalnej pomocy w takim zakresie, korzystając z którego kolejni klienci sprawiają, że dostęp do usług prawnych nad Wisłą znacznie się poprawia.
Daria
absolwentka prawa na toruńskim UMK, doradca prawny

A przecież połowy tych wszystkich ludzkich tragedii, które pokazują w programach interwencyjnych można byłoby uniknąć, gdyby ludzie nie bali się, że stracą fortunę na pomocy prawnej. Do nas niezorientowani w prawie, często niezbyt bogaci klienci nie obawiają się zwrócić z tym, że czegoś w przepisach nie rozumieją. Inaczej niż do kancelarii, w których patrzą na takich jak oni z góry.

Doradcza luka
Interes takich fachowców i dostępność do ich usług opiera się jednak wciąż na niepewnym gruncie w postaci luk prawnych. I konkurencyjnych idei na rozwiązanie tego problemu. Fakt, iż swoboda działalności gospodarczej jest w zasadzie główną podstawą działania doradców prawnych bardzo nie podobał się ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu, który już w 2007 roku zapowiadał wprowadzenie egzaminu i wreszcie wyraźne, ustawowe zawężenie grupy doradców tylko do osób z tytułem magistra prawa.
– Nie jest tak, by każdy po studiach mógł prowadzić doradztwo prawne, bo to nie leży w interesie społecznym, by robiły to osoby nieodpowiednio przygotowane – stwierdził w debacie na Krajowym Zjeździe Adwokatury. Z adwokaturą nic wspólnego nie miał jednak Jarosław Gowin, którego najważniejszą misją na stanowisku ministra sprawiedliwości okazała się głównie deregulacja i uwalnianie dostępu do szeregu zawodów.
W świetle czego swojego miejsca w doradztwie prawnym postanowiło szukać coraz więcej osób. Z danych Stowarzyszenia Doradców Prawnych – zrzeszającego tylko doradców z tytułem magistra prawa – wynika, że w ciągu kilku lat liczba osób oferujących usługi doradztwa prawnego bez ukończenia aplikacji wzrosła do kilkudziesięciu tysięcy.