
Marzenie każdego - robić jak najlepsze wrażenie. Nawet jeśli nie ma się wystarczająco dużej wiedzy czy umiejętności, sprawiać, by inni myśleli, że jest zupełnie inaczej. I wiecie co? Da się. To kwestia umiejętnie dobranych elementów garderoby. A korzystają z tego najważniejsze osoby publiczne.
REKLAMA
Coco i Marlena
Power suit. Ubranie, które daje moc. Ale czy rzeczywiście dopasowana spódnica, marynarka, koszula albo kostium z wypchanymi poduszkami mogą sprawić, że będziesz czuła się silniejsza albo lepsza? Od dawna ludzie dążyli do tego, by ubraniem móc nie tylko zamanifestować swoją osobowość, lecz także nieco ją wzmocnić. Dostosowywali więc swój styl do określonej sytuacji, tak, by odnieść konkretne korzyści.
Power suit. Ubranie, które daje moc. Ale czy rzeczywiście dopasowana spódnica, marynarka, koszula albo kostium z wypchanymi poduszkami mogą sprawić, że będziesz czuła się silniejsza albo lepsza? Od dawna ludzie dążyli do tego, by ubraniem móc nie tylko zamanifestować swoją osobowość, lecz także nieco ją wzmocnić. Dostosowywali więc swój styl do określonej sytuacji, tak, by odnieść konkretne korzyści.
Już Coco Chanel powiedziała kobietom: „Macie moc i jesteście warte naprawdę wiele”, potem zdjęła z nich gorsety i niewygodne suknie, a w zamian podarowała wełniany żakiet i prostą, dopasowaną spódnicę, plus perły na szyję. Niewygodne kobiece ubrania zrzuciła też Marlena Dietrich, która często pokazywała się w garniturze i cylindrze. I popalała przy tym po męsku papierosa.
Lata 30. to wprowadzenie przez Rochas marynarek z szerokimi ramionami. Dziesięć lat później Katharine Hepburn gra w „Kobiecie roku” niepokorną dziennikarkę, która paraduje w męskich koszulach i garniturze. Dzięki niej strój ten stał się wręcz ikoniczny, a wszelkie kobiety pracujące chciały naśladować Tess i czuć się chociaż trochę jak ona. Silne i niezależne. 1966 rok to le smoking stworzony specjalnie z myślą o kobietach przez Saint Laurenta, a koniec lat 70. - czas ekstremalnych ramion w modzie. Im szersze, wyższe i większe, tym lepiej.
Wielkie włosy, wielkie ramiona, wielka władza
Znakomity wstęp do prawdziwej ery power dressingu, która rozkwit swój miała w latach 80. Powersuit propagowali wówczas tacy projektanci jak Giorgio Armani, Anne Klein czy Ralph Lauren. Świetnym przykładem power dressingu jest film „Pracująca dziewczyna” z Melanie Griffith i Sigourney Weaver. Wielkie garsonki, wielkie fryzury i sekretarka, która zastępuje swoją szefową - oczywiście kobietę sukcesu z imponującą szafą pełną „modnych” ubrań. Wszystkie kobiety, które pracowały w dużych firmach albo chciały zrobić wrażenie, wyglądały właśnie w ten sposób.
Znakomity wstęp do prawdziwej ery power dressingu, która rozkwit swój miała w latach 80. Powersuit propagowali wówczas tacy projektanci jak Giorgio Armani, Anne Klein czy Ralph Lauren. Świetnym przykładem power dressingu jest film „Pracująca dziewczyna” z Melanie Griffith i Sigourney Weaver. Wielkie garsonki, wielkie fryzury i sekretarka, która zastępuje swoją szefową - oczywiście kobietę sukcesu z imponującą szafą pełną „modnych” ubrań. Wszystkie kobiety, które pracowały w dużych firmach albo chciały zrobić wrażenie, wyglądały właśnie w ten sposób.
Później już było tylko odważniej - Madonna w garniturze podczas trasy "Blond Ambition" albo bardziej oczywiście - jak prawniczka Ally McBeal. Przełom lat 90. i pierwsze lata po 2000 roku to przekonanie, że w pracy - aby traktowano nas dobrze i na równi z innymi - trzeba przestrzegać dress code'u. I dress code ten do biura to przeważnie garnitur, garsonka, koszula, odpowiednie buty. Kobiety polityki, bizneswoman... każda z nich sumiennie dobiera swój strój, aby pokazywał ich kompetencje i siłę. Widzieliście, w czym występuje publicznie na przykład Hillary Clinton?
Moc czy niemoc?
Mówi się, że w ostatnich latach power dressing właściwie zniknął. Teraz możesz nosić do pracy (prawie) wszystko, na co masz ochotę, a i potrzeby manifestowania swojej pozycji aż tak bardzo nie ma. Jednak, gdy chcesz naprawdę zrobić wrażenie i dopomóc sobie ubiorem na ważnym spotkaniu - zawsze możesz się posiłkować tym, co oferuje ci właśnie powersuit.
Mówi się, że w ostatnich latach power dressing właściwie zniknął. Teraz możesz nosić do pracy (prawie) wszystko, na co masz ochotę, a i potrzeby manifestowania swojej pozycji aż tak bardzo nie ma. Jednak, gdy chcesz naprawdę zrobić wrażenie i dopomóc sobie ubiorem na ważnym spotkaniu - zawsze możesz się posiłkować tym, co oferuje ci właśnie powersuit.
Marynarka. To zawsze dobry wybór, jeśli chcesz wyglądać trochę poważniej i bardziej profesjonalnie nawet w zwykłych dżinsach. Warto też korzystać z szycia na miarę - dobrze skrojony komplet z myślą o tobie będzie pasować zdecydowanie lepiej, niż kupiony w sklepie według konkretnych rozmiarów (przecież dwie osoby z rozmiarem 38 mogą wyglądać zupełnie inaczej!).
Ważne są też tkaniny. Najlepiej luksusowe, dobre jakościowo, takie jak kaszmir czy jedwab - to widać z daleka, a tani wygląd nie dodaje mocy. Całe szczęście w power dressingu nie musimy już nosić szarych, czarnych i granatowych rzeczy. Kolory z ogromną siłą weszły do takiego ubioru, warto więc z nich korzystać do woli i znaleźć takie, które najbardziej odpowiadają naszemu typowi urody.
Dobre buty to podstawa. Obcasy odpowiedniej wysokości, wypastowane lakierki - żadnych sportowych albo zbyt ekstrawaganckich butów. Do tego ładna, elegancka torba - a na twarzy stonowany makijaż. Nie trzeba chyba dodawać, że klasyczna i elegancka biżuteria to kluczowy dodatek.
Z całego tego zakresu ubrań, noś to, w czym czujesz się dobrze. To może być garnitur, komplet, marynarka i cygaretki, sukienka z kołnierzykiem Piotrusia Pana, wąska spódnica, elegancka sukienka z drapowaniami czy bez. Power dressing jedynie będzie działał właściwie, jeśli dodasz do tego odpowiednie zachowanie. Bądź pewna siebie i pełna kultury, okazuj życzliwość, słuchaj, ale też mów jasno i wyraziście. Wtedy na pewno zrobisz ogromne wrażenie.
