
Z posłem PiS i członkiem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka rozmawiamy w "Bez autoryzacji" o pracach w Sejmie nad konwencją przemocową i o tym, że w polskich rodzinach o seksie mówi się otwarcie.
REKLAMA
Irytuje pana, że temat Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej wraca?
Andrzej Jaworski: Irytuje mnie, że temat wraca, bo on w ogóle nie powinien mieć miejsca.
Jak pan zamierza w tej sprawie głosować?
Będę głosował przeciwko. Mam nadzieję, że do głosowania nad konwencją przemocową w ogóle nie dojdzie.
Dlaczego?
Są opinie ekspertów, które mówią, że konwencja jest niezgodna z Konstytucją. Czy naprawdę uważa Pani, że po 7 latach rządów Donalda Tuska, po kilku miesiącach rządów Ewy Kopacz i po prawie pięciu latach prezydentury Bronisława Komorowskiego w Polsce jest problem z przemocą wobec kobiet? To by znaczyło, że Platforma Obywatelska nic w tej sprawie nie zrobiła.
Skoro konwencja jest złym pomysłem, to co jest dobrym?
Konwencja nie jest Polsce potrzebna. Polskie prawo jest w tej sprawie jednoznaczne – nie ma przyzwolenia na przemoc. Jest ona karana.
W Łodzi urząd miasta finansuje wprowadzenie do szkół edukatorek seksualnych. Edukatorki i ich pozarządowa organizacja chcą, by takie bardziej zaawansowane zajęcia, których scenariusze są przygotowywane razem z młodzieżą, pojawiły się też w innych miastach.
Jest to działanie wbrew prawu i konstytucji. Zna Pani zapis konstytucji, który mówi o tym, że rodzice mogą zatwierdzać, czego dzieci uczą się na takich zajęciach? Mogą mieć wgląd w scenariusze takich zajęć. W tym przypadku rodzice mają prawo złożyć zawiadomienie w prokuraturze.
A nie wydaje się Panu, że zajęcia, na które wpływ mają sami gimnazjaliści, są im bardziej potrzebne?
A czego mieliby potrzebować?
Mogą się w ten sposób ochronić przed niechcianą ciążą. To jest dla nich bliższy problem, niż przygotowywanie się do życia w rodzinie.
Uważa pani, że to, co jest teraz w szkołach się nie sprawdza? Nie wydaje mi się, żeby przez tyle lat trwania programu on się nie sprawdził.
Skoro świadomość seksualna młodzieży jest pana zdaniem ważna, to jak ją w takim razie najskuteczniej ją wprowadzać?
Jest zapis konstytucji, który mówi o tym, że rodzice mogą zatwierdzać, czego dzieci uczą się na takich zajęciach. Ja sam mam dwie córki, jedną w podstawówce, drugą w liceum, rozmawiamy ze sobą otwarcie.
Tylko, że nie we wszystkich domach rodzice i dzieci mają ze sobą dobry kontakt.
Nie wiem, jak jest u pani w domu, ale w polskich rodzinach seks jest poruszanym tematem. Mówi się o nim otwarcie.
