Słowaccy ultrakonserwatyści ostrzegają, że związki homoseksualne to poważne zagrożenie dla rodzin.
Słowaccy ultrakonserwatyści ostrzegają, że związki homoseksualne to poważne zagrożenie dla rodzin. Fot. YouTube.com/Reklamy

Słowacy z całych sił walczyli, by pokonać Polaków w specyficznym wyścigu o miano najbardziej nietolerancyjnego i homofobicznego narodu w tej części świata. I im się to spektakularnie udało. U naszych południowych sąsiadów zakończyło się właśnie referendum w sprawie stanowczego zakazu zawierania małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci przez pary tej samej płci.

REKLAMA
Na wstępie zaznaczyć trzeba, że takie zakazy w słowackim systemie prawnym obowiązują już od ubiegłego roku. Po tym, jak w maju 2013 roku przeforsowano uznanie orientacji seksualnej jako dobra chronionego przez słowacki kodeks karny i uznanie czynów przestępczych motywowanych homofobią za działanie zasługujące na szczególne potępienie, rok później politycy Ruchu Chrześcijańsko-Demokratycznego i rządzący... socjaldemokraci ze SMER postanowili pójść w drugą stronę. W czerwcu ubiegłego roku do słowackiej konstytucji – prawie jednogłośnie – wpisano więc, iż za małżeństwo można uznać jedynie związek mężczyzny i kobiety.
Działacze ultrakonserwatywnego Sojuszu dla Rodziny uznali jednak, iż nowe konstytucyjne normy niewystarczającą chronią Słowację przed zagrożeniem ze strony związków homoseksualnych. Ponad 400 tys. Słowaków, którzy w 2014 roku podpisali się pod wnioskiem o rozpisanie referendum, Sojusz przekonał argumentując, iż wolę narodu wyrażoną w ten sposób trudniej będzie zmienić przy okazji kolejnej nowelizacji ustawy zasadniczej.

Na referendum składały się trzy pytania:

1. o małżeństwa między osobami tej samej płci,

2. adopcję dzieci przez pary lub grupy osób tej samej płci,

3. prawa rodziców do odmowy posyłania dzieci na zajęcia nauczające wychowania seksualnego.

Pierwsze wyniki mówią o tym, że 94,5 proc. Słowaków, którzy poszli do urn, głosowało przeciwko małżeństwom gejów, 92,4 proc. było przeciwko adopcji dzieci przez pary lub grupy osób tej samej płci, a 90,3 proc. poparło prawo rodziców do odmowy posyłania dzieci na zajęcia nauczające wychowania seksualnego lub eutanazji.
– To referendum może doprowadzić Słowację do znaczącego kroku wstecz – alarmowała Barbora Černušáková z Amnesty International. By jednak tak się stało, do urn musiałoby pójść co najmniej 50 proc. uprawnionych do głosowania Słowaków. Tymczasem według wstępnych wyników, podanych w nocy przez komisję wyborczą, w referendum uczestniczyło zaledwie 21,4 proc. uprawnionych do tego obywateli.
Spośród ośmiu przeprowadzonych na Słowacji od 1993 roku referendów tylko jedno okazało się ważne – to dotyczące przystąpienia kraju do Unii Europejskiej.
Niska frekwencja to, zdaniem ekspertów, pokłosie licznej na Słowacji społeczności Romów, która z reguły niezbyt chętnie ciągnie do lokali wyborczych. Wielu innych Słowaków od głosowania "w obronie rodziny" odstręczyły natomiast trudne warunki atmosferyczne, szczególnie szalejące na Słowacji wichury.
Źródło: ta3.com