
Słowacy z całych sił walczyli, by pokonać Polaków w specyficznym wyścigu o miano najbardziej nietolerancyjnego i homofobicznego narodu w tej części świata. I im się to spektakularnie udało. U naszych południowych sąsiadów zakończyło się właśnie referendum w sprawie stanowczego zakazu zawierania małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci przez pary tej samej płci.
Na wstępie zaznaczyć trzeba, że takie zakazy w słowackim systemie prawnym obowiązują już od ubiegłego roku. Po tym, jak w maju 2013 roku przeforsowano uznanie orientacji seksualnej jako dobra chronionego przez słowacki kodeks karny i uznanie czynów przestępczych motywowanych homofobią za działanie zasługujące na szczególne potępienie, rok później politycy Ruchu Chrześcijańsko-Demokratycznego i rządzący... socjaldemokraci ze SMER postanowili pójść w drugą stronę. W czerwcu ubiegłego roku do słowackiej konstytucji – prawie jednogłośnie – wpisano więc, iż za małżeństwo można uznać jedynie związek mężczyzny i kobiety.
Działacze ultrakonserwatywnego Sojuszu dla Rodziny uznali jednak, iż nowe konstytucyjne normy niewystarczającą chronią Słowację przed zagrożeniem ze strony związków homoseksualnych. Ponad 400 tys. Słowaków, którzy w 2014 roku podpisali się pod wnioskiem o rozpisanie referendum, Sojusz przekonał argumentując, iż wolę narodu wyrażoną w ten sposób trudniej będzie zmienić przy okazji kolejnej nowelizacji ustawy zasadniczej.
Pierwsze wyniki mówią o tym, że 94,5 proc. Słowaków, którzy poszli do urn, głosowało przeciwko małżeństwom gejów, 92,4 proc. było przeciwko adopcji dzieci przez pary lub grupy osób tej samej płci, a 90,3 proc. poparło prawo rodziców do odmowy posyłania dzieci na zajęcia nauczające wychowania seksualnego lub eutanazji.
– To referendum może doprowadzić Słowację do znaczącego kroku wstecz – alarmowała Barbora Černušáková z Amnesty International. By jednak tak się stało, do urn musiałoby pójść co najmniej 50 proc. uprawnionych do głosowania Słowaków. Tymczasem według wstępnych wyników, podanych w nocy przez komisję wyborczą, w referendum uczestniczyło zaledwie 21,4 proc. uprawnionych do tego obywateli.
Spośród ośmiu przeprowadzonych na Słowacji od 1993 roku referendów tylko jedno okazało się ważne – to dotyczące przystąpienia kraju do Unii Europejskiej.
Niska frekwencja to, zdaniem ekspertów, pokłosie licznej na Słowacji społeczności Romów, która z reguły niezbyt chętnie ciągnie do lokali wyborczych. Wielu innych Słowaków od głosowania "w obronie rodziny" odstręczyły natomiast trudne warunki atmosferyczne, szczególnie szalejące na Słowacji wichury.
Źródło: ta3.com
