
Muzyk odbierając nagrodę w Los Angeles podziękował osobie, która złamała mu serce, za to, że była największą inspiracją dla powstania nagrodzonej płyty.
REKLAMA
22-letni Brytyjczyk odebrał nagrody w kategorii najlepszy debiutant, najlepsza piosenka, najlepsze nagranie i najlepszy popowy album za swój debiut "In the Lonely Hour".
Za najlepszą płytę minionego roku uznano album Becka "Morning Phase". Było to spore zaskoczenie dla wielu fanów muzyki, bo w tej najważniejszej kategorii nagród Grammy typowano właśnie zwycięstwo Sama Smitha albo Beyoncé.
Amerykańska wokalistka zdobyła za to trzy inne statuetki, podobnie jak amerykański wokalista Pharrell Williams. Największą przegraną jest chyba Taylor Swift, która z Samem Smithem konkurowała w wielu kategoriach.
Źródło: "The Guardian"
