
Na głowie burza złotych loków, oko pomalowane modnym metalicznym cieniem, błyszcząca kolia, złota suknia i futrzany szal z białego lisa. Trudno było nie zauważyć na Balu Dziennikarzy 75-letniej bizneswoman Haliny Perek.
REKLAMA
Ostatnio pojawiła się na pokazie mody Macieja Zienia, kilku innych dużych imprezach, a już plotkarskie media przypięły jej łatkę „ekscentrycznej milionerki”. Kilkoro komentatorów twierdzi nawet, że jej widowiskowe kreacje przyćmią stylizacje Grycanek, a nawet niektóre kreacje Moniki Olejnik.
Kim jest tajemnicza dama? Okazuje się, że wiceprezeską firmy Belatex z Łodzi, jednego z największych w Polsce producentów wstążek i dodatków wykorzystywanych w bukieciarstwie. Biznes faktycznie przysparza jej milionów. Co roku Belatex sprzedaje produkty za 10-13 mln złotych. Prezesem firmy jest Włodzimierz Perek
– Znam tę panią ze słyszenia. Gdy zbliża się termin jakiejś ważnej gali, pokazu mody czy innej imprezy, zwyczajnie dzwoni, pięknie się przedstawia i prosi o zaproszenie. Należy do grona osób, które choć są mało znane, to jednak przykuwają uwagę innych. 99 procent osób odwraca się za nią zdziwiona – mówi przedstawicielka sponsora pokazu Macieja Zienia.
Halina Perek należy do wpływowej łódzkiej Loży Business Center Club , ale niewiele o niej tam potrafią powiedzieć. – Znam ja z kilku imprez, nie udzielała wywiadów, nie zajmowała stanowiska w sprawach biznesu np. jako ekspert – mówi przedstawicielka BCC. W 2008 roku Adam Szejnfeld, wówczas wiceminister gospodarki, wręczył jej nagrodę Lidera Polskiego Biznesu za dobre wyniki finansowe oraz osiągnięcia w eksporcie.
Wówczas właścicielka zwracała uwagę ognisto-pomarańczowymi lokami oraz oszałamiającymi, wyglądającymi na brylantowe kolczykami i kolią. Innym razem Perek brylowała z mężem na gali biznesowej wśród szefów największych łódzkich firm. Zapamiętała ją Jolanta Chełmińska, wojewoda łódzki.
Halina i Włodzimierz założyli firmę w 1980 roku produkując zwykłe polipropylenowe wstążki do wiązania bukietów. Pod koniec PRL biznes rozwijał się w zawrotnym tempie, bo podobne państwowe firmy nie nadążały za konkurencją albo zwyczajnie lekceważyły swoich klientów.
Wydawałoby się, że współcześnie masową produkcję wstążek z powodzeniem mogą przejąć tani producenci z Dalekiego Wschodu, a jednak firma obroniła się przez zalewem chińszczyzny. Perekowie zaopatrują tysiące kwiaciarni rozszerzając asortyment produktów o taśmy koronkowe, plecione z egzotycznych przędz lub produkowane ze szlachetnych tkanin jak np. jedwab. W latach największej prosperity osiągali nawet 1,5 mln złotych zysku.
