W Łomży straż miejska pomaga odpalać samochody
W Łomży straż miejska pomaga odpalać samochody Fot. YouTube

W Łomży straż miejska pomaga odpalać kierowcom w zimie samochody. Mogłoby się wydawać, że to świetny pomysł i chociaż trochę jej krytycy przestaną narzekać. Nic bardziej mylnego. Pod filmikiem promującym akcję są same negatywne komentarze.

REKLAMA
Straż Miejska w Łomży już trzeci sezon pomaga odpalać samochody kierowcom. W ciągu zimy ma miejsce kilkanaście takich przypadków. Od 7:30 każdy kierowca może zadzwonić na posterunek i – o ile nie będzie żadnej ważniejszej interwencji – może liczyć na pomoc.
Piotr Barbachowski z portalu MyŁomża.pl wpadł na pomysł, aby poinformować o tym innych mieszkańców miasta. Film obejrzało blisko 20 tys. osób i tylko pięciu użytkowników YouTube kliknęło "łapkę w górę". "Takiej propagandy i ocieplania wizerunku tych darmozjadów nie powstydził by się sam Goebbels" – to tylko jeden z komentarzy tego typu pod nagraniem.
– Robimy to przy okazji, bo też trudno wziąć obowiązek całodobowego odpalania samochodów, to byłoby niemożliwe – komentuje sprawę komendant straży miejskiej w Łomży, Bogdan Rutkowski.
– Mam wrażenie, że tak wielka ilość negatywnych opinii bierze się raczej z ogromnego negatywnego nastawienia społeczeństwa do formacji jaką jest Straż Miejska – mówi Piotr Barbachowski, autor filmu. – Pomysł na nagranie zrodził się przede wszystkim, by pokazać możliwości zagospodarowania straży miejskiej w sposób przyjazny mieszkańcom. To mój autorski program i nie był on inicjatywą pochodzącą od samych strażników – dodaje.
Dziennikarz tuż przed nagraniem skontaktował się z komendantem, by potwierdzić zasłyszane informacje i umówić się na nagranie. – Jeśli chodzi o sztuczność filmu, ze swoich możliwości dokładamy wszelkich starań, by odzwierciedlały rzeczywistość. Jednak nie zawsze jest to możliwe – komentuje.
Okazuje się, że w zimie w Łomży strażnicy miejscy w bagażniku wożą ze sobą także łopaty, ale nie każdy potrafi to docenić. – Jednej zimy pomagaliśmy wyjechać pewnej kobiecie – mówi Bogdan Rutkowsk. – Ja akurat odkopywałem jej samochód. Za chwilę podszedł do mnie młody mężczyzna i powiedział, że też ma zasypane auto, więc dałem mu łopatę. Ten jednak zaczął mieć do mnie pretensje, że to ja mam mu odkopać… – dodaje.
Wszędzie mogą pomóc
Czy podobne działania strażników miejskich będziemy mogli zobaczyć w innych miastach? Niekoniecznie. – To decyzja indywidualna każdej jednostki straży miejskiej czy gminnej w Polsce. Jeśli straż ma taką możliwość i nie będzie to kolidować z codziennymi interwencjami, to oczywiście może podejmować takie decyzje – mówi. rzecznik prasowy straży miejskiej w Warszawie, Monika Niżniak.
W Warszawie nie ma prowadzonych takich działań. Zdarzają się jednak pojedyncze sytuacje, gdy patrole, które akurat poruszają się po terenie miasta, są proszone o pomoc. Jeżeli strażnicy mają akurat ze sobą "kable", starają się rozwiązać problem.