Od lipca alarmy bombowe sabotują działalność rzeszowskiej skarbówki. Oprócz słynnego wieżowca atakowany jest również ten urząd.
Od lipca alarmy bombowe sabotują działalność rzeszowskiej skarbówki. Oprócz słynnego wieżowca atakowany jest również ten urząd. fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

W urzędzie kontroli skarbowej w Rzeszowie rozegrał się thriller jak w firmie Szklana Pułapka. Dyrektor urzędu nie wierzył, że doniesienia o podłożonej bombie są prawdziwie i kazał pracownikom pozostać na stanowiskach. Mimo że "ładunku nie znaleziono", strach referentów był prawdziwy.

REKLAMA
To była już kolejna ewakuacja pracowników rzeszowskiej skarbówki. Najpierw 3, a potem 5 lutego do urzędników dotarły informacje o podłożonej bombie w XIV-piętrowym wieżowcu w Rzeszowie. W pośpiechu ewakuowali się pracownicy Izby Skarbowej (pietra XI-XIV), Urząd Skarbowy z dyrektorem (V-VI piętro), bank WBK na parterze oraz księgowi i personel biura rachunkowego z III piętra. Jedynie dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej kazał pracownikom pozostać na stanowiskach.
– Proszę wyobrazić sobie strach ludzi. Wyłączono prąd, wodę, zamknięto wejścia. Nie działały windy i komputery. Podchodzili do okien i patrzyli jak służby ratunkowe przeczesują budynek – relacjonuje świadek, jeden z urzędników. Kontrolerzy skarbowi byli uwięzieni i odcięci na trzech piętrach betonowego kolosa – niczym zakładnicy w słynnym filmie Szklana pułapka. Nie mieli drogi ucieczki, bo budynek powyżej IV piętra nie posiada schodów pożarowych. – Budynek nie ma odbioru Straży Pożarnej – ujawnia serwis pracowników fiskusa Skarbowcy.pl
Decyzja Cezarego Koby, dyrektora UKS miała zbulwersować samą policję i strażaków. Choć informacja o bombie okazała się fałszywa, to strach urzędników był jak najbardziej prawdziwy. Polecenie o kontynuowaniu pracy było bez sensu, bo zgodnie z procedurami bombowymi komputery i serwery UKS i tak przestały działać. – Dyrektor Koba to bohater, który terrorystom się nie kłania – piszą pracownicy, dodając złośliwości o rzekomych premiach, na które chce zasłużyć urzędnik.
Ostatnio alarmy bombowe w urzędach skarbowych na południu Polski zdarzają się nawet dwa razy w tygodniu. Seria trwa od lata 2014 roku. To ośmiesza podkarpacką policję i inne gapowate służby, które nie potrafią namierzyć autora maili i telefonów. Być może nie jest to dowcipniś, ale ktoś kto celowo chce sparaliżować pracę podatkowej administracji. Dlatego służby nie wierzą w prawdziwość gróźb. – Decyzję o pozostaniu pracowników w budynku dyrektor podjął w oparciu o rekomendację Centralnego Biura Śledczego by nie ewakuować – mówi Teresa Piechowicz-Barzyk, rzecznik prasowy UKS w Rzeszowie. I zapewnia, że życie i zdrowie pracowników to najważniejsze dobro dla urzędu, ale praca będzie kontynuowana.
Mimo to, pracownicy fiskusa nie chcą testować na sobie determinacji sabotażysty. A może „scenariusz potencjalnego czubka się realizuje i po fałszywych alarmach dokona wielkiego bum” – dyskutują.