
Kiedy Paryż i Berlin wspólnie z Waszyngtonem rozgrywają kryzys ukraiński, a Unia Europejska mówi o kolejnych sankcjach, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk pozostaje zupełnie niewidoczny. Gdzie jest prezydent Europy w najpoważniejszym kryzysie, jaki widział Stary Kontynent od zakończenia zimnej wojny?
Gra toczy się o najwyższą stawkę, bo jak przekonywał niedawno w rozmowie z naTemat ekspert wojskowości z Centrum Badań nad Terroryzmem Krzysztof Boruc, w prywatnych rozmowach ludzie zajmujący się szeroko pojętym bezpieczeństwem otwarcie mówią nie tyle o kolejnej odsłonie zimnej wojny, co o trzeciej wojnie światowej.
Główni rozgrywający: Berlin i Paryż
Europejscy decydenci liczyli, że przełom przyniesie monachijska konferencja bezpieczeństwa. Rozwiązania nie znaleziono, jedyny przełom, jaki nastąpił, to ten w retoryce – słowo „wojna” zaczęło pojawiać się w wystąpieniach polityków.
Jedyny format rozmów, który zakłada udział Unii, to format genewski, który dla Polski jest najbardziej korzystny. Obecnie, przy formacie normandzkim, Niemcy i Paryż nie reprezentują całej Unii, tylko siebie. Obecnie panuje pewne złudzenie, że UE bierze udział w rozmowach, ale tak nie jest. Te rozmowy przywodzą na myśl widmo Jałty, kiedy mocarstwa decydują o polityce kontynentu. Donald Tusk reprezentuje Unię, wszedł w koleiny unijnej dyplomacji. Tu nie chodzi o to, że Tusk nie był na jakimś spotkaniu, tylko o to, że polskie interesy są poważnie zagrożone.
Angela Merkel i Francois Hollande krążą między Kijowem, Moskwą a Mińskiem, gdzie w środę odbędzie się kolejne spotkanie na szczycie. Gdzie jest Donald Tusk? Ostatnio przed spotkanie z wiceprezydentem USA Joe Bidenem ograniczył się do okrągłego zdania, że UE i Stany Zjednoczone muszą, jako bliscy przyjaciele, "nadal stać ramię w ramię i koordynować wysiłki, aby utrzymać presję na Rosję tak długo, jak to będzie konieczne".
Jego rola w tej chwili jest żadna, co wyraźnie widać. Kluczem do całej sprawy będzie to, co zaproponuje na szczycie UE, wtedy dowiemy się, jak będzie wyglądało wspólne stanowisko państw członkowskich. Na razie tego nie wiemy, widzimy tylko wysiłki poszczególnych państw. Okaże się, jak Donald Tusk skonfiguruje swoje wysiłki.
