Najgorszy prezent walentynkowy? Biblia, jajecznica na bułce i grobowa wiązanka chryzantem.
Najgorszy prezent walentynkowy? Biblia, jajecznica na bułce i grobowa wiązanka chryzantem. fot. Eden, Janine and Jim / http://bit.ly/1uEqd9E / CC BY / http://bit.ly/1mhaR6e

Miłość szczęśliwa jest, łaskawa jest - a zakochani bardzo pomysłowi. Kilka dni przed 14. lutego każdego roku zastanawiają się, jak uszczęśliwić swoją "walentynkę". Dwoją się i troją, stają na głowie i kombinują, jak tylko się da. Niestety, rzadko wychodzi to tak, jak powinno. Lista najgorszych prezentów walentynkowych jest długa. Bardzo długa.

REKLAMA
Niestety, nie wszystkie poranki i wieczory walentynkowe rozbrzmiewać będą "Kiss me" zespołu Sixpence None The Richer albo "Lovefool" The Cardigans. Nie każdy będzie rozpływał się w radości i chichotał ze szczęścia. I to nie z powodu samotności i braku swojej walentynki, a przez nieudane prezenty. Najgorszym jest oczywiście wcale nie brak upominku, a rozstanie (wszyscy znamy takie historie, chociażby z opowieści znajomych). Czasem jednak i nie taka kolacja, nie ten bukiet kwiatów czy w ogóle niechciana niespodzianka potrafią wytrącić z równowagi. Ale trzeba się uśmiechać, trzeba robić dobrą minę do złej gry i udawać, że się podoba. W końcu ktoś się starał i próbował - to nie jego wina, że nie wyszło.
logo
Może czekoladki i kartka z kaczuszkami? fot. Sheep purple / http://bit.ly/16Td55N / CC BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Fora internetowe zalegają radami walentynkowymi. Co kupić, jak zapakować, jak przystroić stół, w co się ubrać. Panie doradzają sobie wzajemnie najbardziej kiczowate rzeczy - różowe misie, poduszki w kształcie serc wygrywające "Dla Elizy", pendrive'y ze zdjęciami, ramki z tym samym, własnoręcznie wykonane kartki, zabawna bielizna (obowiązkowo czerwona lub w serduszka i niegrzeczne teksty). Łatwo się pogubić, jeszcze łatwiej z tym wszystkim przesadzić.
Niegrzeczny ręcznik, Biblia i romantyczne ubrania
Na liście najbardziej żenujących prezentów znajdują się te, które miały być seksowne, ale trochę im nie wyszło. O ile puchate kajdanki można obrócić w żart, to jednak co zrobić z prezentem, jaki dostała Ula? Wielki, kiepsko wykonany ręcznik, na którym widniały wizerunki aniołków i diabełków w przeróżnych pozycjach seksualnych.
–W liceum w prezencie na Walentynki dostałam Biblię. Tak, to prawda. Na dodatek dał mi ją ksiądz, który uczył religii w mojej szkole i powiedział, że ktoś nie miał odwagi dać mi tego prezentu osobiście. W Biblii była kartka z napisem: „Niech Bóg będzie z Tobą w tym wielkim dniu” - wyznaje Magda.
logo
Urocza ramka do wspólnego zdjęcia. fot. JuJups / http://bit.ly/1vExhUC / CC BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Paulina z kolei w czasach szkolnych dostała kartkę z… papierem toaletowym:
–Oczywiście to było, żeby się ze mnie pośmiać. Ale potem okazało się, że to były takie końskie zaloty i chłopak tak naprawdę był we mnie zakochany.
Karolina z kolei myślała, że jej chłopak w końcu jej się oświadczy. Tymczasem, na walentynkowej kolacji w drogiej knajpie, wyjął z kieszeni pudełeczko, w którym - zamiast pierścionka - była para kolczyków. Na dodatek niezbyt ładnych.
–Dostałam kiedyś ocieplane dresowe spodnie – przyznaje Aleksandra – Były męskie.
Nie zawsze ubrania są dobrym rozwiązaniem. Była dziewczyna Karola dała mu kiedyś w prezencie koszulkę z ich wspólnym zdjęciem i napisem "Miłość jest najważniejsza". Dziewczyna się starała i on docenił ten trud, jednak nigdy nie zapomni tego, jak następnego dnia musiał ich w tym T-shircie do pracy, bo ukochanej było przykro, że początkowo wolał zwykłą koszulkę. Koledzy drwili z niego pół dnia, aż w końcu postanowił siedzieć w kurtce.
logo
Romantyczna kolacja? No cóż, więc może jajecznica? fot. The Marmot / http://bit.ly/1ygmgn2 / CC BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Róże są kiczowate? Krewetki przereklamowane?
Podczas gdy jedni wręczają swoim ukochanym flakony perfum i piękne pomadki, inni wolą być bardziej praktyczni. I wcale nie jest mowa o prezentach od panów.
–Kiedyś dostałem spray do odświeżania jamy ustnej - zaczyna swoja opowieść Bartek –Wiesz, wtedy to był wynalazek znany tylko z filmów i z zagranicznych reklam, a dziewczyna, która mi go podarowała, dostała odświeżacz w paczce z Ameryki. Wszyscy mi zazdrościli, kiedy dumny jak paw korzystałem z prezentu - śmieje się i dodaje –Gdybym dostał to w dzisiejszych czasach, najprędzej oznaczałoby, że mam nieświeży oddech.
Były chłopak Gośki dał jej kiedyś kwiaty. Niezły gest, co? Kwiaty są prawie zawsze dobrym rozwiązaniem. Tym razem okazało się, że jednak bardziej „prawie” niż „zawsze”.
–Biedaczysko nie wiedział jednak, że dał mi chryzantemy, które wyglądały, jakby zakosił je prosto z grobu na Święto Zmarłych.
–Mój były zaprosił mnie kiedyś do siebie na kolację - przygotował jajecznicę z kiełbasą na białej bułce. W prezencie dostałam krzak róży i zdjęcie - ja z nim i jego małą siostrą, której nie cierpię - opowiada Ola – To wszystko w ramce wziętej z domowej komody.
Jak widać, oryginalność popłaca. Róże okazują się wcale nie takie kiczowate, krewetki niezbyt przereklamowane, a perfumy zbawienne.
Owszem, liczy się gest. Zawsze jednak powinien być przemyślany - no bo kto kupuje ukochanej spódnicę w rozmiarze XXL, podczas gdy ta nosi S? Bombonierkę, gdy dziewczyna ma uczulenie na czekoladę? Kaszlącą popielniczkę chłopakowi, który wcale nie ma zamiaru rzucać palenia? Czy też płytę z popową składanką miłosną osobie, która słucha tylko ciężkiego metalu?
Słuchajmy się wzajemnie i rozmawiajmy. Wtedy mniej będzie paskudnej jajecznicy, odświeżaczy do ust i chryzantem, a więcej miłości!

Chcesz więcej stylu? Polub nas na facebooku!