Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nie ukrywał w Brukseli sceptycyzmu wobec postanowień z Mińska.
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nie ukrywał w Brukseli sceptycyzmu wobec postanowień z Mińska. Mykhaylo Palinchak / Shutterstock.com

– Wdrażanie uzgodnień z Mińska w sprawie uregulowania konfliktu ukraińskiego nie będzie łatwe – stwierdził podczas czwartkowej wizyty w Brukseli prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Ta ocena nie dziwi nie tylko ze względu na brak możliwości zaufania Rosji. Opublikowane w czwartkowy wieczór trzynaście punktów porozumienia z Mińska również nie zapowiada Ukrainie nic dobrego.

REKLAMA
– Dziś przekonałem się o jedności Unii Europejskiej. To najważniejsze dla mnie. Jedność UE, która broni europejskiej wartości, siła ducha i solidarność okazana Ukrainie – mówił ukraiński prezydent po nieformalnym spotkaniu z unijnymi przywódcami, na które zaprosił go przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.
Szybko Petro Poroszenko musiał jednak przejść do relacjonowania o ofensywie wojsk rosyjskich, które zintensyfikowały działania przed wchodzącym w życie dopiero 15 lutego zawieszeniem broni. – Dlatego ważne jest utrzymanie presji w celu wypełnienia obietnic dotyczących wycofania ciężkiej artylerii, natychmiastowego uwolnienia jeńców, wycofania żołnierzy i bojowników z ukraińskiego terytorium i zamknięcia granicy, co jest kluczowym elementem dla suwerenności mojego kraju – stwierdził.
Pechowa 13-tka...
Wymienione przez Poroszenkę podstawowe cele mogłyby stać się rzeczywistością, gdyby Rosja w pełni zaczęła przestrzegać podpisanego po środowym szczycie w Mińsku trzynastopunktowego porozumienia. Nawet jeśli Rosja wreszcie zaprzestanie ataków na dalsze obszary Ukrainy, pełne wejście w życie tych postanowień może okazać się raczej pechową trzynastką.
Kluczowe dla suwerenności Ukrainy, o której wspomniał Petro Poroszenko są bowiem ustalenia zawarte w pkt. 4. porozumienia mińskiego. Zakłada on bowiem, iż już pierwszego dnia po wycofaniu się wojsk rozpocznie się "dialog o modalnościach przeprowadzenia wyborów lokalnych zgodnie z ukraińskim ustawodawstwem i ustawą Ukrainy o tymczasowym funkcjonowaniu samorządu lokalnego w oddzielnych rejonach obwodów donieckiego i ługańskiego, a także o przyszłym funkcjonowaniu tych rejonów na podstawie wymienionej ustawy".
Nowe terytoria Putina na utrzymaniu Kijowa?
De facto oznacza to zgodę Ukrainy na utworzenie specyficznych autonomii na okupowanych przez Rosjan terenach. Nawet jeśli doprowadzi to do zawieszenia działań zbrojnych, Kreml wciąż będzie miał na wschodzie Ukrainy ludzi, a w ich rękach narzędzia do destabilizowania polityki prowadzonej w Kijowie.
Ziści się też kuriozalnie smutny scenariusz, na który w jednym z ostatnich wywiadów wspominał były minister obrony narodowej Janusz Onyszkiewicz. Ostrzegał on zachodnich polityków przed dopuszczeniem do sytuacji, w której Rosja będzie odgrywała rolę głównej siły politycznej w Doniecku i Ługańsku, a ustalenia międzynarodowe do finansowania tego stanu rzeczy i odbudowy zniszczeń wojennych zmuszą Ukraińców.
Źródło: euronews.com