
30 sekund. Nastolatka, która wysyła komuś swoje półnagie zdjęcie. Fotografia trafia do sieci, gdzie dziewczyna szybko staje się ofiarą szyderstw i niewybrednych komentarzy. I przesłanie na koniec: myślę, więc nie ślę. Tak wygląda film, za pomocą którego fundacja Dzieci Niczyje chce walczyć ze zjawiskiem sekstingu wśród nastolatków. Film mocno, choć niesłusznie, krytykowany.
Podczas gdy w USA wiele stanów uchwaliło prawo mające na celu walkę ze zjawiskiem sekstingu i ochronę nastolatków przed jego potencjalnie niebezpiecznymi konsekwencjami, zaś w Wielkiej Brytanii udostępniono bezpłatną aplikację „Zipit”, która ma podobne zadanie, w Polsce podejmuje się zdecydowanie za mało działań w tym zakresie. Przy okazji kampanii Feminoteki czy FDN pojawiają się okolicznościowe artykuły w mediach, ale poza tym – cisza. Posłowie też nie bardzo się tym zjawiskiem interesują – kilka interpelacji złożyła posłanka PO Joanna Fabisiak, jedną – poseł Marian Cycoń. Szkoły wprowadzają programy edukacyjne i próbują walczyć z sekstingiem, decyzja jednak zależy od dyrektorów poszczególnych placówek.
Nic nie usprawiedliwia rozpowszechnienia zdjęcia dalej. Dlatego spot fundacji Dzieci Niczyje uważam za mocno chybiony. (...)Filmik skierowany jest do dziewczyny, która wysyła roznegliżowane zdjęcie swojemu chłopakowi. Chłopak zdjęcie upublicznia, dziewczyna staje się ofiarą slut shamingu, szyderstw i przeróbek. Hasło kampanii to: „Myślę, więc nie ślę”. Nie. Myśleć ma ta osoba, która dostała ode mnie fotkę. Ma myśleć o mnie i o moim bezpieczeństwie. To, że wysłałam jej tę fotkę, nie oznacza, że nie myślę, tylko, że jej ufam, podoba mi się i chcę ją trochę pouwodzić. Co w tym złego? Czytaj więcej
Autor spotu i koordynator "Bezpieczeństwo w sieci" Łukasz Wojtasik podkreśla jednak, że tego rodzaju zarzuty nie mają racji bytu. Po pierwsze dlatego, że film zwraca uwagę na możliwe konsekwencje publikacji zdjęcia w internecie i wpisuje się w standardowe podejście do profilaktyki takich sytuacji. Po drugie – skierowany jest do młodych ludzi, przyjmowanie więc perspektywy dorosłych osób i przykładanie do relacji nastolatków tej samej miary, co do związków dorosłych, jest nieuzasadnione.
Młodzi ludzie często publikują takie zdjęcia bez świadomości, co się może z takimi materiałami stać. A co się dzieje? Praktycznie tracimy nad tymi materiałami kontrolę, bo mogą zostać wykradzione z telefonu czy mejla. Z takimi sytuacjami stykamy się w telefonie zaufania, który prowadzimy. Podstawową profilaktyką w zwalczaniu sekstingu jest właśnie zwrócenie uwagi na możliwe konsekwencje takich działań. Podkreślamy, że każdorazowe przesłanie takiego zdjęcia wiąże się z ryzykiem.
