
Zapowiadał się wspólny start w wyborach. Sojusz Lewicy Demokratycznej z Twoim Ruchem miał wystawić jednego kandydata lewicy. Porozumienia jednak nie było. Podzielona lewica w walce o funkcję głowy państwa wystawia kilku kandydatów. Jak na razie trzech (wkrótce może być ich pięciu) – proporcjonalnie najwięcej do swojej reprezentacji w Sejmie.
REKLAMA
Dużo za dużo
Na obecną chwilę w Sejmie zasiada 57 posłów lewicy. 34 pochodzi z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, 15 z Twojego Ruchu. Pozostałe 8 osób to posłowie niezrzeszeni, którzy w wyborach parlamentarnych w 2011 roku weszli z list SLD lub Twojego Ruchu (ówczesnego Ruchu Palikota). To mniej niż 1/8 wszystkich posłów w Sejmie.
Na obecną chwilę w Sejmie zasiada 57 posłów lewicy. 34 pochodzi z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, 15 z Twojego Ruchu. Pozostałe 8 osób to posłowie niezrzeszeni, którzy w wyborach parlamentarnych w 2011 roku weszli z list SLD lub Twojego Ruchu (ówczesnego Ruchu Palikota). To mniej niż 1/8 wszystkich posłów w Sejmie.
Inaczej sytuacja będzie wyglądać w najbliższych wyborach prezydenckich. Lewicowych kandydatów na najwyższy urząd w państwie będzie więcej. Jak dotąd na 12 zarejestrowanych osób – 1/4 pochodzi z lewicy. Z ramienia SLD startuje Magdalena Ogórek, z Twojego Ruchu sam przewodniczący partii – Janusz Palikot. Anna Grodzka, kandydatka z Partii Zielonych, 3 dni temu ogłosiła swój start w walce o stanowisko prezydenta Polski.
A być ich może więcej. Nad udziałem w wyborach poważnie zastanawia się Wanda Nowicka. Była posłanka Twojego Ruchu namawiana jest przez środowiska lewicowe i feministyczne. A co z Ryszardem Kaliszem? Swoją decyzję ma ogłosić 28 lutego. Lider Stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska stara się uzyskać poparcie m.in. Unii Pracy i Socjaldemokracji Polskiej. Przez moment brano go pod uwagę jako kandydata SLD. Chciał startować jako przedstawiciel całej spektrum lewicowego, które jednak rozdrobniło się jeszcze bardziej i spowodowało wysyp kandydatów z tej strony sceny politycznej.
Gdzie ci wyborcy?
Jak pokazują liczby, lewica w wyborach parlamentarnych z 2011 roku nie posiadała zbyt dużego elektoratu w Polsce. Kto więc będzie głosował na ich przedstawicieli w wyborach prezydenckich? Czy przez ostatnie 4 lata społeczeństwo polskie na tyle się zmieniło i poprze jednego z trzech (a być może pięciu) kandydatów lewicy?
Jak pokazują liczby, lewica w wyborach parlamentarnych z 2011 roku nie posiadała zbyt dużego elektoratu w Polsce. Kto więc będzie głosował na ich przedstawicieli w wyborach prezydenckich? Czy przez ostatnie 4 lata społeczeństwo polskie na tyle się zmieniło i poprze jednego z trzech (a być może pięciu) kandydatów lewicy?
Były członek Twojego Ruchu Robert Kwiatkowski komentował rozbicie lewicy: – Kandydowanie Janusza Palikota w wyborach prezydenckich, to realizowanie czarnego scenariusza dla polskiej lewicy. Przegraliśmy wybory europejskie, bo wojny na lewicy chciał Leszek Miller. Przegraliśmy wybory samorządowe, bo wojny chcieli baronowe SLD. Teraz przegrywamy, bo walczyć chcą i Janusz Palikot i Leszek Miller. Coraz bardziej realny staje się Sejm bez jakiejkolwiek lewicy – napisał na Facebooku.
Podobne zdanie ma Robert Biedroń, który w programie "Tak Jest" mówił, że tak duża liczba kandydatów na prezydenta to problem, ale lewica jest tak rozdrobniona, że nie jest w stanie z ze sobą rozmawiać.
Najnowsze sondaże przedwyborcze pokazują (IBRIS z 16.02, TNS Polska z 06.02, IBRIS z 03.02), że zdecydowaną przewagę w walce o stanowisko prezydenta mają kandydaci prawicy. Lewica natomiast nawet wspólnymi siłami nie przekracza 10% poparcia. W najbliższym czasie przekonamy się, czy do tej walki dołączą kolejni kandydaci, a w maju - czy brak porozumienia i sojuszu wyszedł jej na dobre.