Andrzej Duda miał problem z pytaniem o telefon do Władimira Putina
Andrzej Duda miał problem z pytaniem o telefon do Władimira Putina Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta, RT / youtube.com

Magdalena Ogórek oświadczyła, że gdyby była głową państwa, to „podniosłaby słuchawkę, by do prezydenta Rosji zadzwonić”. Deklaracja kandydatki SLD zaintrygowała dziennikarzy do tego stopnia, że podczas konferencji Andrzeja Dudy zapytali, czy i on zatelefonowałby do Władimira Putina. Pytanie było powtarzane wiele razy, ale nie doczekało się jasnej odpowiedzi.

REKLAMA
Gdy pytanie o telefon do Putina padło po raz pierwszy, Duda zaczął mówić o roli prezydenta, który powinien służyć Polsce i dbać o jej interesy. Mało konkretna odpowiedź nie zadowoliła dziennikarzy stacji TVN24, więc kolejny z nich ponowił pytanie.
Odnosząc się do niego, kandydat PiS poddał analizie politykę wschodnią rządów PO-PSL, ale znowu nie powiedział „tak” albo „nie”.
–Polska polityka zagraniczna poddała sprawę Ukrainy. I to jest jasno i wyraźnie widoczne. Nie istniejemy dzisiaj na europejskiej scenie politycznej, jeżeli o tą sprawę chodzi. A dotyczy to naszego interesu i bezpieczeństwa Polski. (…). Ta sprawa została poddana zarówno przez rząd, jak i przez prezydenta. Gdybyśmy byli liczącym się graczem w tej sprawie, być może, że telefon polskiego prezydenta do Władimira Putina byłby skuteczny, ale dzisiaj, niestety, nie jesteśmy – powiedział europoseł.
logo
Twitter.com
Reporterzy w dalszym ciągu nie wiedzieli jednak, czy prezydent Duda podniósłby dzisiaj słuchawkę i zadzwonił do Władimira Putina. Dlatego pytanie padło raz jeszcze.
W tym przypadku kandydat PiS również zachował wstrzemięźliwość. – Prezydent Duda prowadziłby w tej sprawie zupełnie inną politykę od samego początku – zadeklarował.
Europoseł nie zdołał zatrzymać w ten sposób dziennikarskiej ofensywy, więc pytanie znów wybrzmiało w sejmowej sali. – Od samego początku prowadziłbym aktywna polską politykę międzynarodową. W tym kontekście, kraju liczącego się w ustalaniu planu pokojowego dla Ukrainy, być może, że taki telefon byłby uzasadniony – odparł kandydat.
Taka odpowiedź rozjaśniła nieco sytuację, ale reporterzy TVN24 chcieli mieć pewność absolutną . – No dobrze, więc pytam. Czy teraz byłby uzasadniony? – naciskał jeden z nich. Duda ponownie zaczął kluczyć, zaznaczając, że „w tym momencie Polska nie bierze udziału w tych negocjacjach”.
– No niech pan odpowie po prostu „tak” albo „nie”, bo ja nie rozumiem – kontynuował podirytowany dziennikarz.
– Najwyraźniej pan nie rozumie – wtrącił wspierający kandydata Marcin Mastalerek, rzecznik PiS.
– Jak pan nie rozumie, to dlaczego pan pyta? – dorzucił rozbawiony Duda, który po chwili zreflektował się jednak i zamknął temat ostatnią odpowiedzią.
– Gdyby Polska polityka zagraniczna była aktywna i działała w sprawie Ukrainy, być może byłby dzisiaj adekwatny taki telefon prezydenta – powiedział kandydat PiS.
Podczas poniedziałkowej konferencji Duda po raz kolejny zachęcił Bronisława Komorowskiego do wzięcia udziału w przedwyborczej debacie.