
Wygląda na to, że kandydująca w wyborach prezydenckich z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej Magdalena Ogórek nie ma szans na poparcie byłego prezydent Aleksandra Kwaśniewskiego, który wygrywał dla SLD wybory w 1995 i 2000 roku. Goszcząc w poniedziałkowym programie "Tomasz Lis na żywo" stwierdził on, iż czołowym politykiem lewicy dr Ogórek ma szansę stać się dopiero za pięć, a może i dziesięć lat.
Nieciekawe wybory Dość krytycznie Aleksander Kwaśniewski odniósł się w poniedziałek także do formuły kampanii wyborczej, którą na razie proponuje urzędujący prezydent Bronisław Komorowski. – Musi szybko pokazać, że zależy mu na głosach i wyborcach – mówił. Aleksander Kwaśniewski wspominał, że dla niego w walce o reelekcję najskuteczniejszym okazał się wyjazd w teren. Do powiatów i między zwykłych ludzi.
Gość Tomasza Lisa podkreślił jednak, iż Bronisław Komorowski nawet prowadząc kiepską i wycofaną kampanię "teoretycznie nie ma szans na przegraną". Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego, tak jasne rozstrzygnięcie wyborów jest związane z faktem, iż nie mamy wśród kandydatów liderów, którzy byliby silni we własnych partiach. – Zmienił się trochę koncept prezydencki. I to zaczęło się od Bronisława Komorowskiego, który też nie był liderem swojego obozu politycznego – przypomniał polityk.
"Putina spotkały cztery niemiłe niespodzianki" W poniedziałek Aleksander Kwaśniewski odniósł się także do sytuacji na Ukrainie. Zwrócił on w tym względzie uwagę szczególnie na postawę Angeli Merkel i powody, dla których za zaangażowanie w proces pokojowy na Wschodzie powinien należeć jej się wielki szacunek. – Ona od samego początku jest niezwykle konsekwentna i krytyczna wobec działań Władimira Putina –stwierdził były prezydent. I podkreślił, że taka postawa sprawia, iż ma ona w Niemczech wielkie problemy z tamtejszym biznesem, któremu zależy na interesach w Rosji.
Aleksander Kwaśniewski nie ma też wątpliwości co do prawdziwych celów obecnej polityki prowadzonej przez Kreml. W jego ocenie, planem Władimira Putina jest, by cała Ukraina znalazła się na mapie jego Unii Euroazjatyckiej, która miałby stać się dla Rosjan nowym ZSRR.
Zwrócił on jednak uwagę, że w tym kontekście prezydenta Rosji spotkały cztery niemiłe niespodzianki. Gość "Tomasza Lis na żywo" wskazywał tu na zaskakującą Kreml antyrosyjskość Ukraińców, zjednoczenie Unii Europejskiej w sprawie sankcji, silny opór kanclerza tradycyjnie prorosyjskich Niemiec i spadek cen ropy.
