
Do artykułu o „ciemnej stronie” Kamila Durczoka redakcja „Wprost” dołączyła zdjęcie, które przedstawia kopertę, jaką dziennikarz miał otrzymać od urzędu skarbowego w Katowicach. Ma to być dowód łączący Durczoka z mieszkaniem, w którym odkryto „biały proszek”. Autentyczność sfotografowanej koperty została poddana w wątpliwość przez część internautów.
REKLAMA
Na przedstawionym przez tygodnik zdjęciu widoczny jest numer przesyłki. Dociekliwi internauci wpisali ten numer do systemu śledzenia przesyłek Poczty Polskiej. Wyświetlone informacje nie zgadzały się z tymi, jakie podano na sfotografowanej kopercie.
Koperta przekonuje bowiem, że list został nadany w Katowicach. Tymczasem pocztowy serwis podaje, że przesyłka o tym numerze wyszła z Urzędu Pocztowego Niemce i została odebrana w Lublinie.
W związku z tym niektórzy uznali, że sfotografowana koperta została spreparowana.
Skupione wokół koperty dociekania skłoniły Michała Majewskiego („Wprost”) do opublikowania zdjęcia przedstawiającego niemalże całą kopertę. Widniejące na fotografii dane zwróciły uwagę części komentujących osób, bowiem widoczna na stemplu pocztowym data wskazuje, że pismo zostało wysłane w 2011 roku.
Tymczasem przesyłka, na którą wskazuje pocztowy system, została nadana 2 kwietnia 2014 roku. Możliwe więc, że ten sam numer otrzymały dwie różne przesyłki.
