Karolina Korwin Piotrowska postanowiła zakończyć współpracę z tygodnikiem "Wprost"
Karolina Korwin Piotrowska postanowiła zakończyć współpracę z tygodnikiem "Wprost" Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Po opublikowaniu artykułu o „ciemnej stronie” Kamila Durczoka tygodnik „Wprost” stracił jedną z autorek. Karolina Korwin Piotrowska oświadczyła, że kończy współpracę z redakcją „Wprost”. – Nie ma we mnie zgody na publikowane donosy, pachnące na milę żenującym szambem ubeckie prowokacje, na publiczne, bezpodstawne niszczenie ludzi – napisała dziennikarka.

REKLAMA
Odnosząc się do głośnego artykułu o Durczoku, Korwin Piotrowska napisała na Facebooku, że nie godzi się na sytuację, w której źle pojęta wolność prasy pozwala na „wchodzenie do sypialni” i formułowanie niepopartych mocnymi dowodami oskarżeń.
– Jeśli mam nadal nazywać siebie człowiekiem, dziennikarzem, uprawiać ten zawód z podniesioną głową i uczciwie, to poniedziałkowa kolumna mojego autorstwa we „Wprost” była moją ostatnią. Trzeba zatrzymać wreszcie to szaleństwo. Chorą pogoń za sensacją – stwierdziła dziennikarka.
"Biały proszek i interwencja policji"
Sylwester Latkowski, redaktor naczelny „Wprost”, wyjaśnił, dlaczego tygodnik napisał o „ciemnej stronie” Durczoka.
– Dlaczego zajęliśmy się sprawą Kamila Durczoka i jego zachowań? Nie interesuje nas, kto ma z kim romans, kto z kim sypia i czy przypina się do łóżka kajdankami. To prywatne sprawy. Jeśli jednak w grę wchodzą biały proszek i interwencje policji, zaczyna się inna rozmowa – podkreślił Latkowski.
Redaktor nawiązał w ten sposób do treści artykułu. Ta przekonuje, że Durczok był w mieszkaniu, w którym znaleziono m.in. "biały proszek". Według tygodnika Durczok został spisany przez policjantów, którzy przyjechali do mieszkania w związku z konfliktem, jaki zaistniał między najemcą (znajoma Durczoka) i właścicielem lokalu (biznesmen, który o sprawie opowiedział "Wprost”).
Latkowski dodał jednocześnie, że „Wprost” od wielu tygodni prowadzi „dziennikarskie śledztwo dotyczące molestowania i mobbingu". – Zebraliśmy pokaźny materiał, który będziemy sukcesywnie publikować – zapowiedział Latkowski.