
Kryzys ukraiński ma być jednym z tematów rozmowy premier Ewy Kopacz i Viktora Orbana, który już w czwartek przyjedzie do Warszawy. Szczegóły spotkania nie są jeszcze znane, ale fakt, że szef węgierskiego rządu ma wyjątkowo dobre relacje z Władimirem Putinem rodzi pytania, czy nie będzie on lobbował w polskiej stolicy przeciwko Ukrainie.
REKLAMA
Orban przyjedzie do Warszawy świeżo po spotkaniu z rosyjskim prezydentem, którego przyjął we wtorek w Budapeszcie. Jednym z celów wizyty Putina jest uczczenie 70. rocznicy wyzwolenia Budapesztu przez Armię Czerwoną i upamiętnienie poległych żołnierzy sowieckich, spoczywających na cmentarzu wojskowym w stolicy Węgier.
Natomiast przed miesiącem węgierski premier gościł na Kremlu. Nie jest tajemnicą, że obaj przywódcy darzą się sympatią, a planowana wizyta Viktora Orbana w Polsce jest tym bardziej zastanawiająca, że dojdzie do niej po rozmowach w Mińsku oraz polsko-rosyjskich sporach o II wojnę światową. Czyżby węgierski premier miał przekonywać Kopacz do reorientacji swej polityki względem Rosji?
Wiadomo, że jest ona ważnym partnerem handlowym Węgier. Kiedy kraje Europy Środkowo-Wschodniej za wszelką cenę starają się zerwać z energetycznymi wpływami Rosji, Węgry podążają w przeciwnym kierunku. Budapeszt rosyjską ropą i gazem stoi - 75 proc. dostaw gazu dostarczana jest właśnie z Rosji, 80 proc. sprowadzanej ropy pochodzi z rosyjskich złóż.
Co więcej, w 2012 roku Węgry jako pierwsze zatwierdziły z Gazpromem projekt budowy gazociągu South Stream, który będzie transportował surowiec przez południe Europy z pominięciem Ukrainy. Orban oburzał się, kiedy Unia Europejska nałożyła na Rosję sankcje, a jego publiczne wypowiedzi na temat konfliktu na Ukrainie sprowadzały się do prostego komunikatu: przykro nam, ale nic nie możemy zrobić.
Sytuacja na Ukrainie nie będzie jednak jedynym tematem rozmów na linii Budapeszt-Warszawa. Wymiana zdań będzie także dotyczyła m.in. współpracy obu państw w ramach Grupy Wyszehradzkiej.
Źródło: TVN24
