Mecenas Roman Giertych napisał list do Sylwestra Latkowskiego
Mecenas Roman Giertych napisał list do Sylwestra Latkowskiego Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Roman Giertych jest najwyraźniej w dobrym humorze, bowiem opublikował właśnie bardzo osobliwy list do Sylwestra Latkowskiego, redaktora naczelnego „Wprost”. Mecenas odniósł się w nim do czasu, jaki Latkowski spędził w więzieniu, oraz do niespodziewanego „nawrócenia”, którego efektem jest „ściganie przestępczości u kolegów dziennikarzy”.

REKLAMA

Rozpoczynając swój list, Giertych przypomniał Latkowskiemu o spotkaniach, jakie miał przyjemność odbywać z nim przed sądem. Publikacja artykułu o Kamilu Durczoku sprawiła, że mecenas ponownie z zadowoleniem zobaczy naczelnego "Wprost" w takich okolicznościach prawnych. Jego radość będzie tym większa, że Latkowski zdaje się teraz być zupełnie innym człowiekiem.

Z jaką radością usłyszałem o Pana ostatnich dokonaniach w ściganiu przestępczości u kolegów dziennikarzy. Ja to ja, lecz wyobrażam sobie wzruszenie Pańskiego wychowawcy więziennego, który pewnie z uporem próbował wtłoczyć do Pańskiego sumienia postanowienie o braku powrotu do przestępstwa.Pewnie w najśmielszych snach nie podejrzewał, że jego praca wychowawcza w Pana przypadku będzie miała takie efekty! Nie tylko, że nie wraca Pan do gangsterki, ale aktywnie zaczął Pan współpracować z Policją, samemu szukając przestępczości u kolegów dziennikarzy! Czytaj więcej

Roman Giertych

Giertych wyjaśnił, że opublikował list na Facebooku, ponieważ chce, by przy okazji zapoznał się z nim szef Służby Więziennej. Według byłego ministra zakłady karne powinny zapraszać Latkowskiego na „pogadanki pouczające”. – Proponowałbym tytuł: "Od gangstera do donosiciela" albo "Jak skutecznie współpracować z Policją w zwalczaniu przestępczości wśród kolegów" – dodał Giertych.

Mecenas przypomniał jednocześnie o ubiegłorocznym spotkaniu z Latkowskim.

Pamiętam, jak rok temu moje kamery zaobserwowały Pana postać czającą się przy moim śmietniku. Szukał Pan wtedy dowodów na to, że nielegalnie zatrudniam pomoc domową. Ileż wysiłku Pan włożył w tę sprawę, a ja byłem tak niewdzięczny, że tego nie rozumiałem. (…). Mniejsza jednak o sprawę mojej pomocy domowej. W sądzie zawarliśmy ugodę, ubolewaliście i zapłaciliście koszta – sprawa zamknięta.Teraz mi chodzi o to, żeby Pan wrócił na naszą ulicę, bo mamy tutaj inny problem. Panie Sylwestrze kochany, ludzie tutaj w ogóle nie odśnieżają przed domami! My tutaj jedni na drugich nie donosimy, ale gdyby Pan przyjechał, sprawdził, zarejestrował, to przecież Policja musiałaby coś zrobić. Czytaj więcej

Roman Giertych