
Państwowa Komisja Wyborcza za miesiąc przetestuje nowy system informatyczny do obsługi wyborów. Jeśli się sprawdzi, głosy wyborców w najbliższych wyborach prezydenckich policzy komputer, a nie człowiek. Ale czy po ostatnich doświadczeniach z wyborów samorządowych, kolejny raz nie grozi nam państwowa kompromitacja?
REKLAMA
Awaria systemu w poprzednich wyborach
Program informatyczny do obsługi wyborów jest zaawansowanym kalkulatorem, który ma na celu pomóc obwodowym komisjom wyborczym niwelować pomyłki przy liczeniu głosów wyborców. W wyborach samorządowych z 2014 roku doszło jednak do jego awarii, co skutkowało opóźnieniami w ustaleniu wyników wyborów.
Program informatyczny do obsługi wyborów jest zaawansowanym kalkulatorem, który ma na celu pomóc obwodowym komisjom wyborczym niwelować pomyłki przy liczeniu głosów wyborców. W wyborach samorządowych z 2014 roku doszło jednak do jego awarii, co skutkowało opóźnieniami w ustaleniu wyników wyborów.
Większość komisji musiała ręcznie podliczać głosy, co bardzo wydłużyło czas ich pracy, pełne wyniki pojawiły się dopiero po ponad tygodniu od zakończenia wyborów. Cała ta sytuacja spowodowała, że spora część polityków zarzuciła, że wybory sfałszowano i domagała się ich powtórzenia. Powstało również zamieszanie wokół członków PKW, którzy ostatecznie podali się oni do dymisji.
Nowy - stary program
Po swojej kompromitacji, PKW postanowiła, że póki nie powstanie nowy system, w wszystkich wyborach w 2015 roku głosy będą liczone ręcznie. Nowy system jest jednak już prawie gotowy. Czym różni się od starego?
Po swojej kompromitacji, PKW postanowiła, że póki nie powstanie nowy system, w wszystkich wyborach w 2015 roku głosy będą liczone ręcznie. Nowy system jest jednak już prawie gotowy. Czym różni się od starego?
- Wszystkie programy tego typu są do siebie podobne, mają wspólny mianownik. Różnica polega jednak na tym, że nowy program pisany jest on od początku, a nie na bazie starego. Zmienia się również metoda jego zabezpieczenia, tzw. kody zabezpieczające zwiększające ochronę - mówi w rozmowie z naTemat Beata Tokaj, szefowa Krajowego Biura Wyborczego. - A aby uchronić się przed jego ponowną awarią, zanim PKW podda go swoim testom, my musimy być w 150 proc. pewni, że możemy go zarekomendować - dodaje.
Niewystarczające środki na informatykę
Stworzenie programu od samego początku nie jest jednak tanie. - Całościowy koszt nowego systemu nie jest jeszcze znany. Jak na razie na informatykę w wyborach prezydenckich przeznaczono tylko 800 tys. złotych. A kwotę tę musimy przeznaczyć również na przetargi na serwery, łącza czy systemy zapobiegające atakom. To nie jest dużo pieniędzy. - przekonuje szefowa KBW.
Stworzenie programu od samego początku nie jest jednak tanie. - Całościowy koszt nowego systemu nie jest jeszcze znany. Jak na razie na informatykę w wyborach prezydenckich przeznaczono tylko 800 tys. złotych. A kwotę tę musimy przeznaczyć również na przetargi na serwery, łącza czy systemy zapobiegające atakom. To nie jest dużo pieniędzy. - przekonuje szefowa KBW.
Nowy system ma być przetestowany po 20 marca. Wtedy Państwowa Komisja Wyborcza ma zdecydować czy jest on gotowy do użytku podczas wyborów prezydenckich w maju czy będzie trzeba jeszcze nad nim popracować, żeby komisje wyborcze mogły skorzystać z niego chociaż w wyborach parlamentarnych w październiku. Do tej pory będą musiały jednak cierpliwie przeliczyć wszystkie głosy ręcznie.