
– Telewizja państwowa w Rosji swobodnie mieszka fakty z półprawdami i ordynarnymi kłamstwami. (…) opowiadano, że separatyści chcą pokoju, a zdobycie przez nich Debalcewa określano mianem „wyzwolenia”, drwiono z amerykańskich kongresmenów, którzy wierzą w „wyssane z palca” informacje o obecności rosyjskich wojsk w Donbasie, ze śmiertelną powagą informowano, że ze wschodniej Ukrainy do Warszawy przylatują samoloty z setkami ciał polskich żołnierzy – piszą w najnowszym wydaniu „Newsweeka” Jacek Pawlicki i Michał Kacewicz.
Jak to ujął „The Economist”, propagandyści Kremla aplikują telewidzom „koktajl szowinizmu, patriotyzmu i imperializmu”. Grają na nostalgii za dawnym imperium i poczuciu, że trzeba bronić „porządnego” prawosławnego świata przed zgnilizną i degeneracją liberalnego Zachodu. Autorem przepisu na ten koktajl jest Dmitrij Kisielow, główny propagandysta Kremla i szef medialnego imperium Rossija Siegodnia, w skład którego wchodzą telewizja, radio i agencja informacyjna RIA. Ten sam Kisielow na Ukrainie jest często porównywany do Goebbelsa.
