Prawicowy portal przekonuje, że patrioci powinni zrezygnować z telewizji.
Prawicowy portal przekonuje, że patrioci powinni zrezygnować z telewizji. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Po czym poznać prawdziwego Polaka i patriotę? Jak przekonuje prawicowy serwis braci Karnowskich, osoby zasługujące na taki status nie powinny mieć w domu... telewizora. - Wyrzucenie telewizora z domu od razu skutkuje promowaniem myślenia, refleksji i kontaktu z innymi ludźmi - twierdzi publicysta i psycholog, były szef TVP 1 Witold Gadowski.

REKLAMA
Bo telewizja jest z ZOMO
W rozmowie ze Stanisławem Żarynem Witold Gadowski sugeruje, że skłonienie sympatyków prawicy do wyrzucenia z domu telewizora to najlepszy sposób na wykreowanie nowych elit i odsunięcie tych, które obecnie mają wpływ na państwo. - Trzeba nauczyć ludzi, że można żyć bez telewizji - apeluje.
Były dziennikarz TVN, a później szef najbardziej prestiżowego kanału Telewizji Publicznej nie szczędzi też krytyki swoim kolegom po fachu. Jego zdaniem, to ludzie wywodzący się z komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Szczególnie ze słynących z brutalności przy tłumieniu protestów opozycji Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej.
- Bataliony ZOMO z ulic przeszły do studiów telewizyjnych. Telewizja stała się środkiem utrzymywania obywateli w terrorze. I dlatego władzy udaje się wiele. Trzeba więc wyrzucić telewizory. To świetna droga do tego, by zacząć myśleć - wzywa sympatyków prawicy Witold Gadowski.
Wcześniej rozmówca portalu braci Karnowskich dość wyraźnie daje do zrozumienia, iż większość rodaków uważa za osoby niezdolne do samodzielnego myślenia. Jego zdaniem, dorobek psychologii społecznej ma wskazywać na to, iż " ludzi aktywnych, którzy kształtują poglądy innych, jest około 5 proc.", a społeczeństwo dzieli się na "pasterzy i owce". - Ważne jest kim są pasterze i jak są oni aktywni. Owce zawsze pójdą tam, gdzie wskażą pasterze - stwierdza Gadowski.
Enej to UPA?
Warto przypomnieć, że Witold Gadowski nie po raz pierwszy próbuje w ostry sposób rozprawić się z rzekomym zagrożeniem dla ojczyzny, które ma nieść w sobie popkultura. Latem 2013 roku publicysta w portalu Karnowskich próbował skompromitować niezwykle popularny zespół Enej. Gadowski zarzucił muzykom, że wymyślając nazwę inspirowali się zbrodniarzem ukraińskiego UPA Petro Olijnykiem.
- Napisano po prostu nieprawdę, która bez sensu dzieli nasze narody i wprowadza między nimi nienawiść. Oczywiste jest, że nazwa naszego zespołu nie pochodzi od pseudonimu zbrodniarza UPA, ale od bohatera "Eneidy" Iwana Kotlarewskiego. To jest niezwykle popularna na Ukrainie książka, można ją porównać nawet do "Pana Tadeusza" - tłumaczył w rozmowie z naTemat Łukasz Kojrys, współzałożyciel i menadżer zespołu Enej.
Źródło: wPolityce.pl