
Włodarze małych, wyludniających się miejscowości przeważnie niewiele mogą zrobić, by zapobiec demograficznej katastrofie. Kristof Pajer, który rządzi węgierską wioską Megyer, postanowił jednak walczyć o jej przyszłość. Aby wypromować swoją miejscowość, Pajer ogłosił, że wynajmie ją za stosowną opłatą.
REKLAMA
Wieś Megyer liczy obecnie 18 mieszkańców i jest oddalona od Budapesztu o 180 km. Jak łatwo się domyślić, nie ma tam wielu atrakcji. Przez miejscowość przebiegają cztery ulice (dwie są wyasfaltowane, dwie pokryte żwirem), a jej głównymi obiektami są dom kultury, przystanek autobusowy oraz siedziba gminnych władz.
Niemniej Pajer uznał, że możliwość władania nawet tak skromnym terenem zainteresuje kogoś spoza wioski. Za równowartość 700 euro dziennie najemca będzie mógł zarządzać wszystkim, co należy do gminy, oraz pełnić funkcję zastępcy wójta.
Pajer podkreślił, że zgodzi się nawet na tymczasową zmianę nazw ulic oraz dorzuci możliwość korzystania z majątku miejscowej spółdzielni. Ten składa się m.in. z sześciu koni, dwóch krów, trzech owiec oraz czterech hektarów ornej ziemi.
42-letni Pajer, który jest inżynierem, większość czasu spędza w Budapeszcie, gdzie pracuje i mieszka. Wójt posiada także dom we wsi, którą rządzi. Odwiedza go raz w tygodniu. – Mam nadzieję, że ogłoszenie przyniesie wsi jakiś dochód, ale bardziej zależy mi na zyskaniu uwagi – powiedział Pajer.
Megyer zmaga się z problemem, który dotyka wielu węgierskich miejscowości– wyludnieniem. Młodzi mieszkańcy opuścili prowincję, by pracować w Budapeszcie lub za granicą. – Megyer zawsze było biedne, ale zachowało swoją urokliwą, rustykalną atmosferę – podkreślił Pajer.
źródło: The Guardian
