Małżonka Kamila Durczoka powiadomiła policję o mailu, którego otrzymał dziennikarz
Małżonka Kamila Durczoka powiadomiła policję o mailu, którego otrzymał dziennikarz Fot. Wiktor Kubiak / Agencja Gazeta

Kamil Durczok jest szantażowany przez „koleżankę z pracy”. Taką wiadomość podała „Gazeta Wyborcza”, dodając, że autorka wysłanego do dziennikarza maila zażądała pieniędzy. – 50 tys. zł albo doniosę troszkę naszych wspólnych fotek do gazet – napisano w liście. Temat od razu podchwyciły tabloidy.

REKLAMA
„Wyborcza” napisała, że małżonka Durczoka powiadomiła już policję o próbie szantażu. „Super Express” potwierdził tę informację. – Mogę potwierdzić, że w poniedziałek zostało złożone zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa – powiedział tabloidowi Jacek Pytel, oficer prasowy katowickiej policji.
Mail z żądaniem wypłacenia 50 tys. złotych miał trafić do służbowej skrzynki Durczoka. Stacja TVN nie chciała skomentować sprawy szantażu.
Jej oficjalne stanowisko w sprawie medialnego zamieszania zostanie przedstawione po tym, jak pracę zakończy specjalna komisja, która „weryfikuje rozpowszechniane publiczne twierdzenia, że osoby zatrudnione w TVN mogły być przedmiotem mobbingu lub molestowania w miejscu pracy”.
Durczokowi pomaga agencja PR
Tymczasem w środę portal Gazeta.pl napisał, że z inicjatywy małżonki Durczoka dziennikarzowi pomaga agencja public relations Point of View.
– Zwróciła się do nas pani Marianna Durczok i to właściwie ona jest osobą, z którą współpracujemy, z racji tego, że pan Kamil jest od ubiegłego poniedziałku w szpitalu. Pomagamy im w obecnej sytuacji – oświadczyła Monika Janowska-Mleczko z Point of View. Firma nie chciała zdradzić, co dokładnie robi dla Durczoka.