"Gazeta Wyborcza" napisała, że Bartłomiej Sienkiewicz miał podejrzewać byłych szefów służb specjalnych o spisek
"Gazeta Wyborcza" napisała, że Bartłomiej Sienkiewicz miał podejrzewać byłych szefów służb specjalnych o spisek Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Piątkowy poranek nie był przyjemny dla Bartłomieja Sienkiewicza. „Gazeta Wyborcza” opublikowała bowiem artykuł, z którego wynika, że za jego rządów w MSW działała „tajna grupa”, która sprawdzała, czy afera podsłuchowa to dzieło byłych szefów służb specjalnych. Sienkiewicz zapewnia, że nikogo nie inwigilował.

REKLAMA
Z ustaleń „Wyborczej” wynika, że w nieformalne śledztwo prawie nie angażowano Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, której Sienkiewicz nie ufał. Śledzeniem dawnego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Janusza Noska mieli się zajmować funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji.
Obecnego szefa CBA Pawła Wojtunika obserwować mieli zaś agenci SKW. Ponadto „na celowniku” znaleźli się byli szefowie ABW i BOR.
Podczas wykonywania nieformalnego zadania tajna grupa miała się posługiwać metodą „wypróbowaną za rządów PiS”, czyli zakładaniem podsłuchów „nieznanym numerom”, które w istocie były numerami obserwowanych osób (sąd miał wydać zgodę na trzymiesięczną kontrolę operacyjną).
„Wyborcza” twierdzi, że w ten sposób podsłuchiwano nie tylko byłych szefów służb, ale i posła Maksa Kraczkowskiego (PiS), który zna Piotra Nisztora, dziennikarza uwikłanego w publikację materiałów o aferze podsłuchowej.
Część członków tajnej grupy wykazała się jednak lojalnością względem dawnych przełożonych – obserwowane osoby otrzymały kopie związanych z nieformalną operacją dokumentów.
logo
Fot. Twitter.com
logo
Twitter.com
Sam Sienkiewicz poinformował „Wyborczą”, że łączenie jego nazwiska z opisaną inwigilacją byłych szefów służb to „insynuacja i pomówienie”. – Jeśli chodzi o moją rzekomą wiedzę dotyczącą kontroli operacyjnej wydanej przez sąd w stosunku do poszczególnych osób, nie miałem i nie mogłem mieć takiej wiedzy – zapewnił były minister.
Później Sienkiewicz wydał oświadczenie, w którym powtórzył, że nie ma nic wspólnego z opisanymi przez "Wyborczą" wydarzeniami.
– Istotą publikacji jest jednak kwestia zasadnicza dla zaufania obywateli do państwa i jego urzędników: czy popełniono przestępstwo, nadużywając instrumentów z obszaru służb specjalnych. Ta sprawa wymaga jak najszybszego wyjaśnienia – podkreślił Sienkiewicz, dodając, że złoży w tej sprawie wniosek do Prokuratury Generalnej o wszczęcie postępowania w związku z możliwością popełnienia przestępstwa.

źródło: „Gazeta Wyborcza”