
Najpierw był fanpage, później internetowa strona, a następnie ruszyli podbijać YouTube. Handimania podpowie ci, jak obrać szybko jabłko, oddzielić żółtko od białka, czy zrobić przepiękne rękodzieła. Na swoim pierwotnym kanale mają blisko 60 mln wyświetleń. Dopiero niedawno, po wielu prośbach fanów, zdecydowali się na jego polski odpowiednik. Wszystko wskazuje na to, że ten rok będzie należał właśnie do nich.
Zgodziliśmy się jednak na to, prosząc oczywiście o umieszczenie informacji o źródle filmu. Podali nam datę emisji, oglądaliśmy i czekaliśmy w napięciu, aż tu nagle prowadzący wraz z managerką zaczęli robić jeden z naszych tutoriali – jak składać serwetki w kształcie choinki i w tle leciały ujęcia z naszego filmu. To był naprawdę mocny sygnał, by dalej rozwijać się z tym kierunku.
Ich największym hitem okazał się jeden z pierwszych filmów, na którym Handimania pokazuje jak oddzielić żółtko przy pomocy plastikowej butelki. Ma już ponad 16 mln wyświetleń, a najzabawniejsze jest to, że znajduje się na nim literówka. Pod koniec filmu zamiast “loser” znajduje się napis “looser”, który zamiast przegrany oznacza luźniejszy. Sporo komentarzy pod tutorialem dotyczy właśnie tej pomyłki.
– Od 2004 roku trochę obraziłem się na polski rynek i skoncentrowałem działania kierowane tylko na świat – mówi Szymon. – Kiedy kilkanaście lat temu branża dopiero raczkowała i temat robienia stron był często traktowany trochę mało poważnie, stwierdziłem, że widzę dla siebie przyszłość w tworzeniu serwisów kierowanych do światowych odbiorców – dodaje.
Otrzymują sporo maili od swoich fanów. Takim, który najbardziej zapadł im w pamięć, był od 12-latki z Irlandii, która pokazała swoim nauczycielom tutorial Handimanii, jak zrobić śnieżynkę. Pomysł spodobał się tak bardzo, że ostatecznie cała klasa zrobiła takie śnieżynki, a następnie wystawiła je na świątecznym kiermaszu. Udało im się zebrać 500 euro, dzięki którym cała klasa poszła do kina, a oprócz tego kupili sobie m.in. akwarium z rybkami.
