Sandra Winiarska: Study English Online
Sandra Winiarska: Study English Online Fot. YouTube

Od jakiegoś czasu w mediach społecznościowych można natknąć się na zabawny obrazek, którego bohaterką jest Sandra Winiarska z kanału Study English Online. Sugeruje on, że youtuberka ma wiele wyświetleń tylko na filmach, na których prezentuje swój dekolt. Stał się to już prawdziwy branżowy mit. Okazuje się jednak, że to nie do końca prawda.

REKLAMA
Kilka dni temu za sprawą udostępnienia zdjęć Sandry Winiarskiej na profilu na Facebooku Michała Sadowskiego – w mediach społecznościowych rozpoczęła się dyskusja o tym, jak szybko można zyskać na YouTube wyświetlenia. Pojawiły się komentarze, że youtuberka celowo ubiera koszulki z dużym dekoltem, by zwabiać widzów.
Youtuberka podeszła do całej sprawy z dystansem. To nie pierwszy raz, kiedy takie zdjęcie z jej wizerunkiem ukazało się w sieci. Jak się okazuje, te dwa filmy są ze sobą nieudolnie zestawione. Screen, który możemy zobaczyć po lewej stronie został zrobiony w pierwszych dniach istnienia kanału, a ten po prawej powstał kilka miesięcy później.
– Nie ukrywam, że "Lesson 3..." ma więcej wyświetleń niż "Lesson 2...", ale nie sądzę, żeby bluzka, którą mam na sobie była tu jedynym czynnikiem – mówi Sandra Winiarska z kanału Study English Online. – Ten filmik pojawił się kiedyś na jakiejś stronie z powodu mojej odpowiedzi na komentarz, stąd większe nim zainteresowanie – wyjaśnia.
Najwięcej wyświetleń, bo ponad 240 tys. ma odcinek z “Lesson 6”, na którym vlogerka faktycznie prezentuje spory dekolt, ale przecież w lecie na ulicy można spotkać wiele kobiet ubrane w podobne bluzki.
– Wydaje mi się, że to świadczy o poziomie internautów: widzą kawałek dekoltu i od razu wchodzą zobaczyć, czy to przypadkiem nie będzie coś sprośnego – mówi Sandra. Na moim kanale jest w tej chwili ponad 270 filmów. Nieco większy dekolt mam może na 10. Nie sądzę, żeby moi widzowie, ci którzy oglądają mnie regularnie, robili to z powodu dekoltu, bo na większości filmów go nie ma – dodaje.
Dekolt nie zawsze jest niestosowny
Według stylisty i dziennikarza mody Marcina Brylskiego głęboki dekolt nie zawsze jest niestosowny i nie można popadać w paranoję – wszystko zależy od miejsca, sytuacji, wykonywanej funkcji, a czasem i pory dnia:
Marcin Brylski

Opisany przykład można podciągnąć pod standardy czy wymogi określonego dress code, a w nauczaniu nie możemy epatować biustem. Jest to co najmniej niewłaściwe. Tym bardziej, że porady odbywają się na siedząco, często w pochylonej pozycji. Można też zauważyć, że autorka Study English Online nie zawsze tak robiła, ale za to wyniki oglądalności były dużo słabsze. A jeśli na tym jej zależy, to faktycznie ucieka się do sprawdzonego od lat działania, bo jeśli pokażesz więcej, będą mówić i oglądać, choćby z ciekawości.

Wiele osób, podających się "za kolegów po fachu", pisało jej, że to niestosowne. Jednak Sandra pragnie podkreślić, że ubiera się dosyć standardowo. Nie jest ona nauczycielem w tradycyjnym tego słowa znaczeniu i nie pracuje w szkole.
Pod filmami na kanale Study English Online oczywiście pojawiają się komentarze odnoszące się jedynie do biustu Sandry, ale z tego typu wpisami boryka się wiele youtuberek. Vlogerka stara się usuwać te wulgarne, ponieważ chce utrzymać na kanale pewien określony poziom dyskusji.
– Zarzucono mi kiedyś, że wcale nie prowadzę tego kanału żeby uczyć angielskiego, ale po to, żeby "lasować się w internecie" – mówi. – Jest to głupotą. Prowadzę mój kanał, żeby pomóc w zrozumieniu angielskiego wszystkim tym, którzy tej pomocy potrzebują. Nauka języków w szkołach nie sprawdza się, dlatego staram się robić to inaczej, szukam metody, która będzie optymalna – przyznaje.
Nie ma co przesadzać
Paulina Mikuła z kanału Mówiąc Inaczej z czasem nabrała dystansu i obecnie w ogóle nie razi jej to, że ktoś wypowiada się na temat jej kobiecości, seksualności, a nie skupia się na tym, o czym mówi. Nie jest ona za tym, by youtuberki eksponowały swoje walory, ale jej zdaniem też nie ma co przesadzać w drugą stronę i ubierać się jak zakonnice, by unikać tego typu komentarzy.
– Według mnie strój tej pani to zwykła bluzka z dużym dekoltem i w żadnym wypadku nie przekracza granicy dobrego smaku – mówi Paulina. – Pełno takich bluzek (i dekoltów) latem na polskich ulicach. Myślę, że cała "afera" jest przesadzona. Zmieniłabym zdanie, gdyby pani Sandra prezentowała swoje wdzięki w taki sposób jaki robi to Marina Orlova. Myślę, że ta youtuberka niekiedy przekracza granicę, za którą nieprzyzwoitość się zaczyna.
Jedno jest pewne, cała ta "afera" tylko 26 lutego spowodowała, że przybyło Sandrze ponad 500 subskrybentów. To dobrze, bo dziewczyna w naprawdę fajny i przystępny sposób uczy języka angielskiego. Może ktoś dzięki temu odkrył kolejny wartościowy kanał na YouTube?