Adma Jarubas postanowił zbić kapitał polityczny wątpliwymi metodami - kwestionując naszą politykę wobec Rosji.
Adma Jarubas postanowił zbić kapitał polityczny wątpliwymi metodami - kwestionując naszą politykę wobec Rosji. fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Kampania wyborcza ma swoje prawa - przekaz polityków musi być wyraźny, momentami ostry, by trafić do wyborców. Ale musi też być spójny. Adam Jarubas, kandydat PSL na prezydenta, coraz wyraźniej krytykuje naszą politykę zagraniczną, zapominając, że jego partia przez ostatnie 7 lat ją współtworzyła. I że jego retoryka to woda na młyn propagandystów Kremla.

REKLAMA
To pewne jak pory roku: kiedy zbliżają się wybory, Polskie Stronnictwo Ludowe zaczyna się zachowywać jak partia opozycyjna. Ten mechanizm przećwiczył zarówno Donald Tusk, jak i Ewa Kopacz, zarówno Waldemar Pawlak, jak i Janusz Piechociński. Ludowcy liczą, że dzięki demonstracyjnemu odcinaniu się od Platformy Obywatelskiej zdobędą poparcie wyborców.
Na kłopoty Rosja
A tego potrzebują jaka kania dżdżu, bo przy nudnej kampanii poparcie Adama Jarubasa jest dużo poniżej oczekiwań (i tego, co zbiera PSL). W ostatnim sondażu Ipsos kandydat ludowców zdobył tylko 2 proc. głosów - mniej niż Magdalena Ogórek, Janusz Korwin-Mikke, a nawet Paweł Kukiz.
Tonący Jarubas brzydko się chwyta. Chwyta się ogona Rosji. Wydaje się, że jego sztabowcy wymyślili, że kandydat PSL jest w stanie zebrać głosy żyjącego resentymentem do PRL elektoratu SLD, dla którego wystawienie Magdaleny Ogórek to potwarz. Tym bardziej, że sama kandydatka oszczędniej niż Leszek Miller komplementuje Rosję. Dlatego w jej miejsce wszedł właśnie Jarubas.
Recenzent
Polityk PSL skupia się jednak głównie na recenzowaniu dotychczasowych dokonań rządu. A właściwie na ich krytykowaniu. Wiceprezes PSL przekonuje, że błędem było skupienie się na ożywieniu Trójkąta Weimarskiego i zaniedbaniu Grupy Wyszehradzkiej. Jak mantrę powtarza postulat stworzenia związku państw między Morzem Czarnym a Morzem Bałtyckim, którym przewodniczyć będzie Polska.
Jarubas zapomina jednak, że do tego potrzebna jest wola wszystkich państw, które miałyby ów związek tworzyć. A dzisiaj Europa Środkowa jest mocno podzielona, a polityką rządzą silne napięcia gospodarcze, ale też i historyczne. To one powodują, że Partnerstwo Wschodnie nie działa tak, jak w założeniach. To one legły u podstaw klęski polityki jagiellońskiej, którą próbował prowadzić Lech Kaczyński i PiS.
Kreml słucha
Kandydat PSL zdaje się zapominać o tej niedalekiej przeszłości i chce powrotu do tych bezowocnych zabiegów, by wszyscy nas lubili. Oczywiście zagrożenie ze strony Rosji zbliża kraje naszego regionu. Ale nie na tyle, by zakopać dawne podziały.
Jednak nawoływanie do wdrażania błędnych koncepcji nie są tak groźne, jak przymilanie się Rosji. Jarubas stara się pokazać takimi wypowiedziami, że jest po stronie rolników, którzy tracą na rosyjskich zakazach. To gra na wewnętrzny elektorat, ale przecież Rosja nie jest głucha. Medialni apologeci Kremla uważnie nasłuchują i przekazują mocodawcom to, co się mówi w Polsce.
Pożyteczni idioci Kremla
Aż dziwne, że nie zrobili z wypowiedzi Jarubasa takiego użytku, jak ze słów Magdaleny Ogórek, która zagościła w rosyjskiej prasie, gdy wezwała do normalizacji stosunków między naszymi krajami.
I choć politycy Platformy odcinają się od swojego koalicjanta, tworzenie wrażenia rozłamu w koalicji także jest dla Rosji cenne. Bo jak mamy oczekiwać konsensusu i twardej postawy wobec Rosji na arenie europejskiej, skoro nie możemy przekonać do takiego kursu nawet rodzimych partii? Tym bardziej zasiadających w rządzie.
Głos rozsądku
Co więcej, sceptycznie wypowiedzi Jarubasa oceniają nie tylko koalicjanci z PO, ale nawet politycy PSL. – Politykę zagraniczną kreuje koalicja PO-PSL i to wszystko jeśli chodzi o stronę rządową, jest stabilne. Tutaj nie mamy różnicy. Adam Jarubas jest kandydatem na prezydenta, kampania rządzi się swoimi prawami i tutaj akcenty stawiane są inaczej – mówił w TVP INFO Jan Bury, szef klubu PSL.
Dlatego jest nadzieja, że w sztabie PSL wymyślą mniej szkodliwy dla Polski sposób na zdobywanie głosów wyborców. To wymaga wysiłku intelektualnego, ale osoba, która chce być głową państwa nie może chodzić na skróty. Niech Jarubas pokaże, że jest takim mężem stanu, na jakiego się kreuje i w imię polskiej racji stanu przestanie próbować obłaskawić Putina. Porozumienie w Mińsku pokazało, że to tylko zwiększa jego apetyty.