
Jarosław Kaczyński zdradził niedawno, że Beata Szydło jest jego "prawą ręką". Wiceprezes i skarbnik PiS zrewanżowała się byłemu premierowi przepowiednią rychłego powrotu do Kancelarii Premiera. Szydło podkreśliła przy tym, że plotki o złym stanie zdrowia Kaczyńskiego są całkowicie bezpodstawne.
REKLAMA
– Czytałam bzdury, że podupadł na zdrowiu. A już to, że słodzi ogromną ilością cukru herbatę, jest wyssane z palca. Wiele herbat wypiłam z Jarosławem Kaczyńskim, on nie słodzi w ogóle - powiedziała posłanka "Gazecie Wyborczej".
W obszernym wywiadzie Szydło dała też wyraz nadziei na całkowite zwycięstwo PiS. Według niej pod koniec roku Polską rządzić będzie duet złożony z prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Jarosława Kaczyńskiego.
Gdy dziennikarka "Wyborczej" stwierdziła, że program PiS opiera się na kosztownym rozdawnictwie, Szydło stanowczo zaprzeczyła, po czym zaczęła wymieniać konkretne propozycje swojej partii.
– 500 złotych na każde dziecko w rodzinach o niskich dochodach i 500 złotych na dziecko począwszy od drugiego w lepiej zarabiających rodzinach. Podniesienie kwoty wolnej od podatku, obniżenie CIT dla mikroprzedsiębiorców. Podwójny odpis inwestycyjny dla przedsiębiorców reinwestujących zyski w rozwój firmy na podstawie polskich nowoczesnych technologii. To są konkrety – podkreśliła wiceprezes PiS.
"Jestem niemłody, ale nie odejdę"
Plotki mówiące o rychłym odejściu Kaczyńskiego zostały ostatnio zdementowane przez samego prezesa PiS. Były premier zapewnił "Polskę The Times", że nie zamierza rezygnować z przewodzenia partii.
Plotki mówiące o rychłym odejściu Kaczyńskiego zostały ostatnio zdementowane przez samego prezesa PiS. Były premier zapewnił "Polskę The Times", że nie zamierza rezygnować z przewodzenia partii.
– Éamon de Valera oddawał władzę w Irlandii, gdy miał 91 lat. Jestem już rzeczywiście niemłody, ale to dopiero za 26 lat będę miał te 91 lat. To jeszcze kawał czasu – oznajmił Kaczyński.
Plotki o możliwym odejściu Kaczyńskiego podsyciła jego nieobecność w kampanii prezydenckiej. Lider PiS po raz kolejny wyjaśnił zatem, że zszedł z pierwszego planu, by pomóc Andrzejowi Dudzie, który ubiega się o urząd prezydenta z ramienia PiS.
Teraz, gdy rozpoznawalność Dudy wreszcie osiągnęła wysoki poziom, były premier znów zaczął pojawiać się w mediach.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
