Dla wywiadu wojskowego konflikt na Ukrainie to świetna okazja do zweryfikowania i zaktualizowania wiedzy o działaniu rosyjskiej armii.
Dla wywiadu wojskowego konflikt na Ukrainie to świetna okazja do zweryfikowania i zaktualizowania wiedzy o działaniu rosyjskiej armii. Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Rosjanie mogą boleśnie strzelić sobie w stopę eskalując konflikt na Ukrainie. Na donbaskim froncie Zachód ma bowiem pierwszą od lat okazję, by z tak bliska przyjrzeć się, w jaki sposób operuje współczesna rosyjska armia.

REKLAMA
– W rzeczywistości Brytyjczycy nie jadą na Ukrainę po to, by uczyć tamtejsze wojsko. Oni chcą z bliska zobaczyć sprzęt i sposób działania Rosjan. Nasz wywiad też powinien wykorzystać tę szansę – ocenia dziennikarz militarny INNPoland.pl, Dariusz Rembelski. – My nie powinniśmy, a wręcz musimy tam być – dodaje były szef WSI, gen. Marek Dukaczewski.
Pamięć Układu Warszawskiego już nie wystarcza...
W Polsce wciąż utrzymuje się przekonanie, że skoro przez ponad cztery dekady byliśmy częścią Układu Warszawskiego, to na wylot znamy rosyjską armię. Po upadku PRL to w końcu był też jeden z najważniejszych argumentów przemawiających do przywódców Zachodu, by jak najszybciej Polskę włączyć w strukturę NATO. Choć pod koniec lat 90-tych sprzęt naszej armii nie należał do najnowocześniejszego, był w zasadzie identyczny z tym, którego używali Rosjanie. Nowym sojusznikom mogliśmy więc dostarczyć sporej wiedzy na temat tego, czym i w jaki sposób operuje najpotężniejszy przeciwnik.
logo
Wojska rosyjskie Polskę opuściły "dopiero" w 1993 roku i wtedy wiedzieliśmy o nich bardzo wiele. Od tego czasu wiele się jednak w tej armii zmieniło. Fot. Jerzy Gumowski / Agencja Gazeta
Przez te ponad dwie dekady, które minęły od chwili, gdy Polskę opuścili ostatni byli sojusznicy w rosyjskich mundurach wiele się jednak w szeregach ich armii zmieniło. Nie tylko wprowadzili do służby szereg naprawdę nowoczesnego uzbrojenia, ale na swój sposób unowocześnili to, które wykorzystujemy wciąż i my. – To, że mamy w Wojsku Polskim jeszcze wiele sprzętu tego samego typu, co Rosjanie, nie oznacza, że jest on wciąż identyczny. Operujemy choćby na innym oprogramowaniu tych samych systemów uzbrojenia. Różnice mogą być drobne, ale bardzo istotne – ocenia Dariusz Rembelski, specjalista ds. obronności w serwisie INNPoland.pl.
Ukraina poligonem doświadczalnym
Zwraca on również uwagę, że wbrew pozorom, Rosjanie nie rzucają na wschodnią Ukrainę jedynie mięsa armatniego wyposażonego w stare czołgi. – Z moich informacji wynika, że w Donbasie rosyjska armia naprawdę używa po części swojego bardzo nowoczesnego sprzętu – mówi Dariusz Rembelski.
logo
Rosyjska armia przeszła modernizację i dawno nie używa tylko sprzętu z czasów Układu Warszawskiego. Fot. ID1974 / Shutterstock.com
To, że w Donbasie da się zauważyć w użyciu sprzęt, z którym najbardziej doświadczeni wschodnioeuropejscy dowódcy nie mieli szans się spotkać w czasach Układu Warszawskiego, potwierdził niedawno także Keir Giles, analityk oksfordzkiego Conflict Studies Research Centre. – Rosja korzysta ze wschodniej Ukrainy jak z poligonu wojskowego. Tam sprawdza nowe bronie, systemy i taktyki – mówił brytyjski ekspert w rozmowie z BBC. Na kilka dni przed tym, gdy premier Wielkiej Brytanii David Cameron uznał, że brytyjskie wojsko musi znaleźć się na Ukrainie.
Zdaniem eksperta INNPoland, główną motywacją Camerona do wysłania na Wschód ok. 75-osobowego kontyngentu nie była chęć zamanifestowania solidarności z Ukrainą, ani tym bardziej wiara, że Brytyjczycy szybko nauczą Ukraińców zwyciężać.
Dariusz Rembelski
INNPoland.pl

Oni chcą z bliska zobaczyć sprzęt i sposób działania Rosjan. Nasz wywiad też powinien wykorzystać tę szansę. Polska powinna wykorzystać konflikt na Ukrainie, jako poligon doświadczalny. Wcześniej nie mieliśmy tak dobrej okazji, żeby poznać nowy sprzęt i obecne możliwości rosyjskiej armii Czytaj więcej

Okazja jakich mało
– My nie powinniśmy, a musimy tam być. I jestem przekonany, że tego typu informacje już są przez nasz wywiad na wschodzie Ukrainy zbierane – komentuje gen. Marek Dukaczewski, były wieloletni szef Wojskowych Służb Informacyjnych. – W przypadku pojawienia się konfliktu można zaobserwować bowiem różnego rodzaju działania, które okazują się nowe, więc muszą być dokładne monitorowane i analizowane. Nie wyobrażam sobie, by instrumenty wywiadowcze nie zostały w tym przypadku w pełni wykorzystane – dodaje.
logo
Na Ukrainie rosyjska armia testuje swoje niekonwencjonalne metody, ale jednocześnie odsłania je przed Zachodem. Fot. photo.ua / Shutterstock.com
Marek Dukaczewski tłumaczy też, dlaczego polskie służby wywiadowcze nie mogą poprzestawać jedynie na informacjach, które przekazuje strona ukraińska.
Marek Dukaczewski
były szef WSI

Uzasadniony niepokój budzi fakt, iż wiele struktur administracyjnych i wojskowych na Ukrainie wciąż jest silnie spenetrowanych przez służby rosyjskie. Trzeba mieć to więc na uwadze, że nie do końca możemy mieć pełne zaufania do informacji otrzymywanych od Ukraińców. Z tego samego zresztą powodu Ukraina nie może otrzymywać od nas pełnego zestawu informacji wywiadowczych dla niej istotnych, bo mogą one trafić w bardzo niepowołane do tego ręce.

Sceptycznie do idei organizowania na wschodniej Ukrainie "wywiadowczego poligonu doświadczalnego" podchodzi natomiast były oficer polskiego wywiadu Vincent V. Severski. – Istotą działania wywiadu jest uzyskiwanie informacji wyprzedzających, a nie zbieranie ich juz po fakcie. Polski wywiad powinien od dawna wiedzieć, jaka jest zdolność bojowa współczesnej armii rosyjskiej i wielu innych. Tę wiedzę należy zbierać na bieżąco, a nie dopiero, gdy wybucha konflikt – ocenia.
Wywiad nie może działać doraźnie?
Vincent V. Severski podkreśla, że w czasach, gdy pracował jeszcze dla służb III RP, dążenia do zdobywania wiedzy na temat działania rosyjskiej armii "było oczkiem w głowie polskiego wywiadu wojskowego". Były oficer wywiadu zwraca również uwagę na złożoność tej problematyki. – Nie ma skali oceny informacji wywiadowczych, więc nie można dziś pytać tylko o to, czy nasza wiedza o Rosji się zwiększyła lub zmniejszyła. Trzeba pamiętać, że to już nie jest ZSRR. Rosyjscy żołnierze mają dziś zupełnie inne zadania – mówi.
Vincent V. Severski
były oficer wywiadu

Doraźne skupianie się na określonych wydarzeniach jest więc wręcz bezsensowne. Wywiad zawsze musi wiedzieć o pewnych kluczowych faktach wcześniej. Jeżeli wybucha jakiś nowy konflikt, to służby wywiadowcze pod każdym kątem powinny wiedzieć o tym zagrożeniu dużo wcześniej...

logo
Nowoczesny sprzęt rosyjskich desantowców. Fot. bibiphoto / Shutterstock.com
Z tą oceną nie do końca zgadza się jednak gen. Marek Dukaczewski. Jak tłumaczy wieloletni szef polskiego wywiadu wojskowego, dość dokładne informacje o wartości bojowej i sposobie działania potencjalnego przeciwnika są do zdobycia w codziennej pracy wywiadowczej, ale możliwość obserwowania tego wszystkiego w praktyce wnosi zupełnie nową wartość. – Konflikt na Ukrainie pokazuje nam na przykład pewne niekonwencjonalne metody działania, które są podejmowane przez stronę rosyjską. W tym przypadku, to one są dziś najbardziej interesujące dla służb wywiadowczych – ocenia.