
Sąd zobligował wydawcę "Faktu" do przeproszenia Radosława Sikorskiego za podanie nieprawdziwej informacji, z której wynikało, że obecny marszałek Sejmu zapłacił służbową kartą za prywatną kolację. Decyzja sądu ucieszyła mecenasa Romana Giertycha. Według niego "Fakt" znalazł sie "na kolanach przed Sikorskim".
Wielki spór o kolację Pisząc w maju 2014 roku o pizzy, jaką do domu Sikorskiego mieli dowieźć funkcjonariusze BOR, "Fakt" nadmienił, że były minister spraw zagranicznych "zapłacił służbową kartą za prywatną, urodzinową kolację".
Tymczasem Sikorski twierdzi, że za kolację zapłacił z własnych pieniędzy. Sąd przychylił się do jego wersji zdarzeń i nakazał wydawcy "Faktu" opublikowanie przeprosin. Spółka Ringier Axel Springer nie musi jednak wypłacić Sikorskiemu 50 tys. złotych, a takiej kwoty żądał od niej marszałek.
W związku z nieuwzględnieniem roszczenia finansowego Sikorski odwoła się od wyroku. Apelację zapowiedział również wydawca tabloidu. Uzasadniając wyrok, sąd podkreślił, że "Fakt" nie poparł wskazanego przez Sikorskiego twierdzenia żadnym dowodem.
Radość pełnomocnika

– Powoda przedstawiono w złym świetle, sugerując, że nadużywa władzy i zawodzi zaufanie wyborców – oświadczyła sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, którą cytuje stacja TVN24.
Decyzja sądu ucieszyła mecenasa Giertycha, który jest pełnomocnikiem marszałka Sejmu. Były lider LPR powtórzył podczas rozprawy, że Sikorski zapłacił za kolację z własnych środków. Taką wersję potwierdziło także Ministerstwo Obrony Narodowej, którego pałacyk w Helenowie gościł biesiadników.
Źródło: TVN24
