Roman Giertych ucieszył się z połowicznego sukcesu Radosława Sikorskiego
Roman Giertych ucieszył się z połowicznego sukcesu Radosława Sikorskiego Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Sąd zobligował wydawcę "Faktu" do przeproszenia Radosława Sikorskiego za podanie nieprawdziwej informacji, z której wynikało, że obecny marszałek Sejmu zapłacił służbową kartą za prywatną kolację. Decyzja sądu ucieszyła mecenasa Romana Giertycha. Według niego "Fakt" znalazł sie "na kolanach przed Sikorskim".

REKLAMA

Wielki spór o kolację Pisząc w maju 2014 roku o pizzy, jaką do domu Sikorskiego mieli dowieźć funkcjonariusze BOR, "Fakt" nadmienił, że były minister spraw zagranicznych "zapłacił służbową kartą za prywatną, urodzinową kolację".

Tymczasem Sikorski twierdzi, że za kolację zapłacił z własnych pieniędzy. Sąd przychylił się do jego wersji zdarzeń i nakazał wydawcy "Faktu" opublikowanie przeprosin. Spółka Ringier Axel Springer nie musi jednak wypłacić Sikorskiemu 50 tys. złotych, a takiej kwoty żądał od niej marszałek.

W związku z nieuwzględnieniem roszczenia finansowego Sikorski odwoła się od wyroku. Apelację zapowiedział również wydawca tabloidu. Uzasadniając wyrok, sąd podkreślił, że "Fakt" nie poparł wskazanego przez Sikorskiego twierdzenia żadnym dowodem.

Radość pełnomocnika

Roman Giertych i Radosław Sikorski przyjaźnią się od lat.
Roman Giertych i Radosław Sikorski przyjaźnią się od lat. Fot. Wojciech Olkuśnik / Agancja Gazeta

– Powoda przedstawiono w złym świetle, sugerując, że nadużywa władzy i zawodzi zaufanie wyborców – oświadczyła sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, którą cytuje stacja TVN24.

Decyzja sądu ucieszyła mecenasa Giertycha, który jest pełnomocnikiem marszałka Sejmu. Były lider LPR powtórzył podczas rozprawy, że Sikorski zapłacił za kolację z własnych środków. Taką wersję potwierdziło także Ministerstwo Obrony Narodowej, którego pałacyk w Helenowie gościł biesiadników.

Źródło: TVN24