
Indyjska policja nie zdołała powstrzymać tłumu, który wdarł się w czwartek do aresztu w mieście Dimapur i zlinczował zatrzymanego pod zarzutem gwałtu mężczyznę. 35-letni Syed Farid Khan został rozebrany i pobity na śmierć.
Khan został aresztowany, ponieważ 23 lutego miał zgwałcić miejscową dziewczynę. Z relacji portalu Hindustan Times wynika, że mężczyzna handlował używanymi samochodami i mógł pochodzić z Bangladeszu. Pochodzenie mogło mieć w tym przypadku znaczenie, ponieważ część mieszkańców północno-wschodniego stanu Nagaland nie przepada za imigrantami.
Po wdarciu się do aresztu tłum wyprowadził Khana na ulicę. 35-latek został rozebrany. Następnie zaczęto prowadzić go ku miejskiej wieży, gdzie miało się odbyć publiczne powieszenie podejrzanego. Domniemany gwałciciel nie zdołał jednak dojść do wieży, ponieważ został pobity na śmierć. Na wieży powieszono jego zwłoki.
Po zabiciu Khana policja otworzyła ogień, aby rozpędzić zebrany tłum. W rewanżu funkcjonariusze zostali obrzuceni kamieniami, podpalono także ponad 10 radiowozów. Kilka osób zostało rannych. Władze aresztu oświadczyły, że nie mogły w żaden sposób powstrzymać rozszalałego tłumu. Jeden z urzędników obawiał się, że podczas zamieszania z aresztu mogli uciec inni zatrzymani.
Rząd nie pozwala na emisję filmu W Indiach głośno jest także o decyzji rządu, który zabronił pokazywania w kraju stworzonego dla BBC filmu dokumentalnego „India's Daughter”, który opowiada o zgwałceniu i zamordowaniu w grudniu 2012 roku 23-letniej studentki Jyoti Singh. W filmie przytoczono fragmenty rozmowy z jednym ze sprawców, który nie okazał skruchy.
– Nie powinna walczyć podczas gwałtu. Powinna być cicho i pozwolić na gwałt. Gdyby tak zrobiła, wyrzuciliby ją po wszystkim, a pobity zostałby tylko chłopak [kolega, który bronił 23-latki – przyp.red.]– oznajmił skazany na śmierć Mukesh Singh.
Minister spraw wewnętrznych Rajnath Singh podkreślił, że rząd nie pozwoli na żadne przedsięwzięcie, które dąży do czerpania korzyści finansowych z gwałtu.
Cztery wyroki śmierci Do zbiorowego gwałtu na 23-letniej Jyoti Singh doszło 16 grudnia 2012 roku w Delhi. Kobieta oraz jej kolega wracali wieczorem z kina. Wsiedli do autobusu. Kierowcą był Mukesh Singh. W pojeździe – poza kobietą, jej znajomym oraz kierowcą – znajdowało się jeszcze czterech innych mężczyzn, w tym brat Mukesha Singha, oraz 17-latek.
Autobus zboczył z trasy, a znajdujący się w środku mężczyźni napadli na 23-letnią studentkę fizjoterapii. Jej kolega, który stanął w obronie kobiety, został pobity i obezwładniony. Mężczyźni brutalnie zgwałcili Jyoti Singh, bijąc ją przy tym metalowymi prętami. Gdy napastnicy skończyli, wyrzucili kobietę oraz jej kolegę z jadącego autobusu. 23-latka zmarła w szpitalu 13 dni później.
W związku ze sprawą zatrzymano pięciu mężczyzn oraz 17-latka. Jeden z oskarżonych – Ram Singh, brat Mukesha Singha – zmarł podczas procesu w celi. Pozostali pełnoletni oskarżeni zostali uznani za winnych zgwałcenia, porwania i morderstwa. Skazano ich na śmierć przez powieszenie. Obecnie skazani czekają jeszcze na wyniki apelacji. 17-latek trafił na trzy lata do zakładu poprawczego.
źródło: Hindustan Times
