
Na lotnisku w niedzielę wieczorem powitał mnie niecodzienny widok: kolejki na kilkadziesiąt metrów, każdy czeka na swój identyfikator, a między ludźmi przechadzał się mężczyzna... z telefonem przymocowanym do okularów. Oglądał w ten sposób film. Nawet wśród geeków, których nie brakowało, budził sensację - a to tylko część atrakcji, jakie oferuje Barcelona podczas Mobile World Congress, największej imprezy technologii mobilnych na świecie.
REKLAMA
To tutaj co roku pokazywane są najnowsze modele tabletów i smartfonów, a setki start-upów starają się pokazać światu swoje rewolucyjne produkty. Tylko w zeszłym roku MWC odwiedziło ponad 85 tys. osób z 200 krajów. Za podstawowy bilet wejścia na wystawę trzeba było zapłacić 750 euro. Najdroższa, platynowa przepustka kosztowała nawet 5 tysięcy euro.
Teraz już trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na taką imprezę. Ze szczytu jednej z gór, gdzie odbywają się konferencje, dobrze widać budowę kościoła Sagrada Familia. - Gdy w 2026 roku skończy się budowa Sagrada Familia, z krzyża na jego szczycie świecić będą lasery. To połączenie tradycji i religii z nowoczesnością - tłumaczy przewodnik po Barcelonie.
Korzystają lokalsi
Rozmach, jaki prezentuje Sagrada Familia i zamysł wokół niej, w Barcelonie czuć wszędzie. Potęguje się to w trakcie Mobile World Congress. – Nawet rybacy sprzedają to, co złowią, jakieś cztery razy drożej niż zazwyczaj – śmieje się jeden z managerów, którego poznałem na Mobile World Congress. Na co dzień mój rozmówca mieszka w Barcelonie i widzi jak miasto zmienia się na te kilka dni w roku. – Ceny hotelowych pokojów to jakiś absurd – mówi z kolei znajomy dziennikarz z Rumunii. Przyjechał specjalnie kilka dni wcześniej. Za pobyt od 27 do 28 lutego płacił normalną stawkę za swój pokój. Od pierwszego marca hotel życzył sobie dziesięć razy więcej za każdą noc.
Rozmach, jaki prezentuje Sagrada Familia i zamysł wokół niej, w Barcelonie czuć wszędzie. Potęguje się to w trakcie Mobile World Congress. – Nawet rybacy sprzedają to, co złowią, jakieś cztery razy drożej niż zazwyczaj – śmieje się jeden z managerów, którego poznałem na Mobile World Congress. Na co dzień mój rozmówca mieszka w Barcelonie i widzi jak miasto zmienia się na te kilka dni w roku. – Ceny hotelowych pokojów to jakiś absurd – mówi z kolei znajomy dziennikarz z Rumunii. Przyjechał specjalnie kilka dni wcześniej. Za pobyt od 27 do 28 lutego płacił normalną stawkę za swój pokój. Od pierwszego marca hotel życzył sobie dziesięć razy więcej za każdą noc.
Jak wspomina manager, ale też przewodnicy, Katalonia przeszła jedną z najmocniejszych industrializacji spośród wszystkich regionów Hiszpanii w XX wieku. Po drugiej wojnie światowej sprowadzało się tam sporo ludzi - szukali zarobku, budowali szałasy na dachach już istniejących domów, zajmowali opuszczone budynki. Nierówności społeczne wciąż tam widać. Szczególnie podczas Kongresu, gdy miasto nawiedzają dziesiątki tysięcy dziennikarzy technologicznych, managerów z wielkich korporacji i po prostu geeków.
Najnowsze technologie
Gdy zaczyna się MWC, tradycja i historia pozostają nieco w cieniu nowych technologii. Managerka, którą tam poznałem, wspomina, że w jej rodzinnym Hong-Kongu na ulicach wyświetlają się prośby o nie używanie telefonu, gdy się idzie.
To właśnie najnowsze telefony są najgłośniejszym elementem corocznych targów. Najwięksi producenci organizują konferencje jeszcze przed oficjalnym startem całej imprezy. Tysiące dziennikarzy technologicznych na całym świecie czekają na pierwsze wzmianki, by móc powielać informacje na temat nowych smartfonów serwis po serwisie. Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że premiery nowych telefonów są jednymi z najszybciej, obok m.in. wiadomości na temat królewskiego porodu, rozchodzących się po internecie wieści.
Przedkongresowe premiery dotyczyły w tym roku Samsunga i HTC. Podczas samego kongresu widać było, że ta pierwsza firma bardzo mocno zapatrzyła się na Apple. Po pierwsze, ceny nowych urządzeń wywindowano absurdalnie wysoko. Po drugie, na specjalnie ustawionej scenie mniej więcej co godzinę odbywało się to samo przemówienie na temat telefonów i rozwiązań firmy. Po trzecie, zwiedzający nie mogli wziąć do ręki najnowszych smartfonów. W odróżnieniu od innych firm, Samsung zamknął je w szklanych „akwariach”. Ale bardzo ładnie je podświetlił...
Stoiska największych światowych producentów elektroniki można było podzielić na te jasne i sterylne (Sony, Samsung) albo bardziej kolorowe i głośniejsze (Microsoft, LG, Lenovo). Te drugie cieszyły się dużo większą popularnością wśród odwiedzających targi. Nie czuli się tam jak na świeczniku i mogli na chwilę zniknąć w tłumie.
Jako właściciel telefonu Motoroli szybko zawitałem na stoisku Lenovo. Pod koniec 2014 roku firma kupiła właśnie Motorolę od Google'a. Dzięki temu Moto oficjalnie wróciło do Polski, a na MWC dowiedziałem się, że w krajach europejskich dostępna będzie funkcja Moto Maker, która pozwala mocno spersonalizować telefon, wybierając jego kolory i wykończenia. W Stanach Zjednoczonych Moto X można kupić na przykład w wersji z tylnym panelem ze skóry, którą wykorzystuje się do szycia piłek futbolu amerykańskiego.
Samo Lenovo pokazało na targach dużo nowych sprzętów, na przykład Lenovo A7000 – smartfon z 5,5-calowym ekranem 720p. To następca bardzo dobrze przyjętego w Indiach modelu A6000. Mimo dość niskiej ceny, to pierwszy na świecie smartfon z technologią Dolby Atmos (system dźwiękowy, stosowany od niedawna w kinach). Najpopularniejszy na stoisku był jednak model Vibe Shot, przygotowany specjalnie do robienia zdjęć, m.in. dzięki fizycznemu „spustowi migawki” i trójkolorowemu fleszowi, który dostosowuje barwę zależnie od światła w otoczeniu. W robieniu selfie pomaga mu mini-lampa z autowyzwalaczem.
Podczas spotkania z Marisol Manso Cortiną dowiedziałem się, że pierwsze projekty komputerów Lenovo Yoga z odchylanym ekranem powstały już w 2005 roku. Sama Cortina pracuje w Lenovo w dziale CMF, czyli „Colors, Materials, Finishes”. Powiedziała, że w Chinach hitem są urządzenia w czerwonym kolorze. Pokazała mi też fragmenty badania grup docelowych, w których na temat kolorów urządzeń wypowiadali się sami klienci – wszystko w formie filmu dokumentalnego. Podobno pomogło to zmienić podejście dyrektorów do designu.
Biznes i IT
W tym roku jednak nowinki technologiczne mogą zostać przysłonięte przez inne, znacznie ważniejsze informacje: najpierw Google ogłosiło, że chce zostać operatorem telekomunikacyjnym, a następnie Cisco, Deutsche Telekom i Intel poinformowały, że powstanie ich wspólny akcelerator biznesu. Mark Zuckerberg rozpoczął publiczną debatę na temat darmowego internetu w sieciach komórkowych.
Z kolei Ford pokazał aplikację do zarządzania elektrycznymi samochodami firmy. Dzięki niej, użytkownicy mogą sprawdzić stan swojego samochodu, sprawdzić zasięg jaki pozostał im na jednym ładowaniu i sprawdzić kiedy najlepiej zatrzymać się na ładowanie. Użytkownicy mogą nawet ustalić odpowiednią temperaturę w samochodzie.
Na MWC doszło też do pierwszych rozmów na temat sieci 5G. A dopiero niedawno 4G pojawiło się w niektórych państwach. Potrzeba stworzenia nowej, szybszej i stabilniejszej infrastruktury pojawiła się z powodu stale rozwijającego się konceptu Internetu Rzeczy. Na Consumer Electronics Show w Las Vegas Samsung ogłosił, że do 2020 roku wszystkie nowe produkowane przez firmę urządzenia będą podłączone do sieci.
W Barcelonie zobaczyć można było w akcji z kolei połączone z siecią kaski motocyklowe, samochody, słuchawki, a nawet fotele, szczoteczki czy buty. W przyszłości, sieć na całym świecie zasiedlić mogą nawet setki miliardów sprzętów. 4G udźwignie "zaledwie" dziesiątki miliardów.
5G miałaby zwiększyć nie tylko liczne możliwych połączeń, ale również ich jakość i szybkość. Autonomiczne samochody szybciej reagowałyby na sytuację na drodze, a zautomatyzowane fabryki pracowałyby sprawniej. Sieć 5G miałaby pozwolić na stokrotnie szybsze pobieranie danych niż w przypadku sieci 4G. Filmy w wysokiej rozdzielczości mielibyśmy pobierać w kilka sekund zamiast kilku minut.
