Uczeń, którego ojciec poskarżył się na odmawianą na lekcjach modlitwę, został przeniesiony do innej szkoły
Uczeń, którego ojciec poskarżył się na odmawianą na lekcjach modlitwę, został przeniesiony do innej szkoły Fot. Maciej Swierczysski / Agencja Gazeta

Sprawa szkoły, w której od 25 lat pierwszą lekcję rozpoczynano modlitwą, przybrała nieoczekiwany obrót. Uczeń, którego ojciec poskarżył się na religijną praktykę kuratorium i ministerstwu, został przeniesiony przez rodziców do innej szkoły.

REKLAMA
– Szkoda kolegów, ale przynajmniej nie będą mnie prześladować – powiedział 10-letni chłopiec, którego słowa przytacza „Gazeta Wyborcza”. Z jej relacji wynika, że mieszkańcy Golasowic (woj. śląskie) dowiedzieli się, kto powiadomił Śląskie Kuratorium Oświaty i Ministerstwo Edukacji. Po ustaleniu personaliów autora „donosu” jego syn zaczął mieć kłopoty z rówieśnikami. Niektóre dzieci kazały mu nawet „wyp*******ć”.
Problem był na tyle duży, że w ubiegły poniedziałek u wójta Pawłowic zorganizowano spotkanie z rodzicami uczniów klasy. Satysfakcjonującego wszystkich rozwiązania nie znaleziono. Bożena Struzik, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Golasowicach, powiedziała „Wyborczej”, że szanuje wybór rodziców, na mocy którego uczeń został przeniesiony do innej szkoły.
"Od modlitwy jest lekcja religii, a nie matematyka"
O sprawie praktykowanych od 25 lat modlitw poinformowały pod koniec lutego różne media. Rozgłos był na tyle duży, że do zabrania głosu zobligowany poczuł się resort edukacji. Ministerstwo przypomniało, że „od modlitwy jest lekcja religii, a nie matematyka”.
Po otrzymaniu skargi ojca śląskie kuratorium nakazało wstrzymać zwyczaj odmawiania modlitw na lekcjach. W końcu kuratorium poszło na kompromis – uczniowie mogą się modlić, ale przed rozbrzmieniem dzwonka na lekcję.
Warto jednak zaznaczyć, że pochodzące z 14 kwietnia 1992 roku rozporządzenie ministra edukacji narodowej pozwala na odmawianie modlitwy przed zajęciami i po nich.
– Odmawianie modlitwy w szkole powinno być wyrazem wspólnego dążenia uczniów oraz taktu i delikatności ze strony nauczycieli i wychowawców – podkreślono w rozporządzeniu, pod którym podpisał się ówczesny szef resortu edukacji Andrzej Stelmachowski.
źródło: Wyborcza.pl