
Choć agenda poniedziałkowej wizyty przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska u prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy była bardzo obszerna, pierwsze komentarze obu polityków z Waszyngtonu były co najmniej powściągliwe. Przywódcy UE i USA przede wszystkim podkreślili, że ich rozmowy dotyczą w dużej mierze wydarzeń na Ukrainie i polityki Zachodu wobec Rosji. Czasu na szersze komentarze jednak nie zaplanowano.
REKLAMA
– Unia Europejska i Stany Zjednoczone są zjednoczone w determinacji, by utrzymać sankcje nałożone na Rosję w odpowiedzi na jej działania na Ukrainie – stwierdził goszczący w Białym Domu Donald Tusk przed wejściem na spotkanie z Barackiem Obamą. Administracja amerykańskiego prezydenta podkreśliła tymczasem, iż oprócz kwestii ukriańskiej poruszane przez obu przywódców zostaną także tematy dotyczące współpracy transatlantyckiej na obszarach inwestycyjnym i bezpieczeństwa energetycznego.
Wcześniej brukselska administracja przewodniczącego Rady Europejskiej informowała natomiast, że w Białym Domu nie będzie raczej poruszany temat dostaw broni na Ukrainę.
Za ocean Donald Tusk poleciał umacniać ustalenia nakreśłone podczas niedawnej wideokonferencji, jaką wspólnie odbyli amerykański prezydent, szef Rady Europejskiej oraz przywódcy Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch. We wspólnym oświadczeniu poinformowali oni później, że wszyscy gotowi są do zaostrzenia sankcji wobec Rosji jeśli zawarte w połowie lutego w Mińsku porozumienie nie będzie przestrzegane. Przywódcy zapewnili także, że sankcje nie zostaną złagodzone ani zniesione, jeśli sytuacja na wschodzie Ukrainy w wyraźny sposób się nie poprawi.
